Po Beacie Sawickiej nie ma śladu. Ostatni raz publicznie pokazała się podczas improwizowanej konferencji prasowej w Sejmie, kiedy to przed kamerami kajała się, łkała i prosiła o litość Mariusza Kamińskiego, szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Posłance w poniedziałek wygasa immunitet. Została zatrzymana miesiąc temu na gorącym uczynku przyjmowania łapówki. Za płatną protekcję grozi jej kara do ośmiu lat więzienia. Na Sawicką już czeka prokurator, ale może być kłopot z jej namierzeniem. Parlamentarzystka znikła. Według ostatnich wiadomości leczyła się w szpitalu. Teraz snuje się domysły, że wyjechała zagranicę. Jak każdy parlamentarzysta ma paszport dyplomatyczny.
Ale nawet kiedy zostanie ustalone miejsce jej przebywania, Beata Sawicka – podobno – do aresztu nie trafi. Zostaną jej postawione zarzuty, ale będzie odpowiadała z wolnej stopy. Tak wnioskuje Dziennik po rozmowach z ludźmi zbliżonymi do CBA. Jest wola, aby nie zaostrzać relacji PO – PiS – donosi gazeta.
Jeśli Beata Sawicka nie stawi się na przesłuchanie wezwana przez prokuratora, ten może za nią wysłać list gończy, a nawet zastosować europejski nakaz aresztowania.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.