reklamy
Reklama
Czwartek, 11 czerwca
14°C Jelenia Góra
reklamy

Bezpieczny jest tylko krótki spacer po Celwiskozie

Audio

Czytaj na głos

Autor: MJr 5 min czytania

Choć lata minęły to budynki na terenie dawnej Celwiskozy w Jeleniej Górze nadal mają w sobie toksyczne siarczki. Dochodzi do tego komin istnieje bowiem realne ryzyko, że jakieś jego elementy komina mogą spaść. Cały komin także może się zawalić choć konstrukcja wydaje się stabilna.

Zakłady Włókien Chemicznych "Chemitex-Celwiskoza" w Jeleniej Górze, które kiedyś były symbolem potęgi przemysłu, dziś stanowią smutny przykład zmarnowanego potencjału. Fabryka, która zatrudniała kiedyś tysiące ludzi i była jednym z największych zakładów chemicznych w Polsce, zakończyła swoją działalność w 1989 roku, pozostawiając po sobie zniszczone budynki, toksyczne odpady i niezagospodarowaną przestrzeń.

Niektórzy zapytują czy ten teren jest nadal skażony i czy bezpiecznie jest tam chodzić?

Na to pytanie nie ma jednak jednej prostej odpowiedzi. Co wiadomo na pewno?

Otóż budynki do dziś przesiąknięte są trującymi siarczkami. Ze względu na brak możliwości unieszkodliwiania substancji powstających podczas produkcji włókna, okolica i sam teren zakładów był silnie zanieczyszczony związkami siarki, w tym siarkowodoru. Ich moc jednak zelżała z biegiem lat.

Po likwidacji zakładów część terenu uporządkowano — niektóre budynki wyburzono, zlikwidowano instalacje wewnętrzne i zewnętrzne.

Osadnik w Staniszowie

W latach 60. w pobliżu Skał Wilhelma, nieopodal Staniszowa wybudowano osadnik, do którego skażony szlam poprodukcyjny pompowano rurociągiem o długości ponad 2 kilometrów. Po likwidacji Celwiskozy osadnik pozostał ekologiczną bombą wypełnioną toksycznymi odpadami, więc na początku lat 2000 został zrekultywowany.

Rekultywacja w latach 2004–2010 objęła jednak wyłącznie osadnik w Staniszowie — nie sam teren przy ul. Karola Miarki. Kanały ściekowe w obrębie samych zakładów nie zostały objęte rekultywacją w tamtych latach.

Obecnie niewielkie skażenie związkami siarki i siarkowodoru dotyczy głównie gruntu, wód gruntowych i substancji przesiąkniętych w murach.

Krótki spacer po otwartym terenie na zewnątrz nie jest jednak szkodliwy — inaczej niż np. wchodzenie do wnętrz starych hal, gdzie stężenie toksycznych związków może być wyższe w niektórych miejscach. Dochodzi do tego ekspozycja skórna i oddechowa.

Zdjecia: Piotr Łukowicz

Nieczystości z Celwiskozy odprowadzano także do Kamiennej, skąd trafiały do Bobru, a następnie do Jeziora Pilchowickiego. Oszacowano, że w ciągu 26 lat działalności zakładu do Bobru spłynęło z Celwiskozy 185 mln m³ zanieczyszczeń, zaś w powietrzu znalazło się około 1700 ton szkodliwych gazów.

A czy komin może runąć?

Teoretycznie nie powinien w najbliższym czasie, jednak... Jego stan techniczny pogarsza się od lat. Najpoważniejszy incydent odnotowano we wrześniu 2008 roku.

Wiatr wyrwał około 200-kilogramową stalową obręcz spinającą, która pozostała wisząca w powietrzu.

Sprawą zajął się Powiatowy Nadzór Budowlany, który nakazał właścicielowi (spółce Jelchem) natychmiastowe usunięcie zagrożenia.

YouTube

Ta treść zewnętrzna zostanie załadowana po wyrażeniu zgody albo po ręcznym uruchomieniu.

Film: Paweł Walter.

Komin ma 150 metrów wysokości i został zbudowany w 1960 roku. Od zakończenia produkcji w zakładach w 1989 roku nie jest już używany do celów przemysłowych.

Ma specyficzną konstrukcję. Komin jest jakby hybrydowy – ma żelbetową część dolną (do 130 m) i ceglaną głowicę (20 m). To właśnie górna, ceglana część jest najbardziej narażona na działanie czynników atmosferycznych i korozję.

Obecnie stan komina jest "opłakany". Zdemontowano z niego drabinę techniczną, a na szczycie nie ma już aktywnych nadajników. Komin stoi pusty i nikt go nie konserwuje.

Ponadto komin znajduje się w III strefie wiatrowej (strefa górska), co oznacza, że jest narażony na wyjątkowo silne i porywiste wiatry.

Kto jest właścicielem i co z tym robi?

Właścicielem terenu i kominów jest spółka Jelchem. Zgodnie z przepisami, to na niej ciąży obowiązek utrzymania obiektu w stanie niegrożącym zawaleniem oraz zabezpieczenia go.

Problem w tym, że od lat mówi się, że rozbiórka komina jest zbyt kosztowna, a znalezienie pieniędzy na jego adaptację (np. na punkt widokowy) jest niemożliwe. Sytuacja ciągnie się od lat, a komin pozostawiony sam sobie coraz bardziej niszczeje.

- Można stwierdzić, że ryzyko zawalenia jest obecnie poważne i rośnie z każdym rokiem. Ze względów bezpieczeństwa lepiej więc nie podchodzić bezpośrednio pod komin i zachować szczególną ostrożność, zwłaszcza w czasie silnego wiatru - słyszymy.

Historia zakładów

Historia Celwiskozy sięga końca XIX wieku, kiedy na terenie wsi Kunice pod Jelenią Górą zbudowano fabrykę papieru. Na przestrzeni lat zakład przechodził liczne zmiany właścicieli, a w 1937 roku, w ramach czteroletniego planu rozwoju gospodarczego III Rzeszy, rozpoczęto tu budowę fabryki celulozy i włókien sztucznych. Zakład ten odegrał kluczową rolę w niemieckim przemyśle wojennym, produkując sztuczne włókna wykorzystywane m.in. w produkcji tekstyliów dla armii.

Po zakończeniu II wojny światowej fabrykę przejęły władze PRL, a jej maszyny w dużej mierze zostały wywiezione do ZSRR. Mimo to, już w 1947 roku podjęto decyzję o odbudowie i wznowieniu produkcji. Zakład, znany później jako Celwiskoza, rozwinął się w jeden z kluczowych ośrodków przemysłowych regionu, specjalizując się w produkcji włókien wiskozowych. W latach 70. zatrudniał około 5 tysięcy pracowników, a jego produkty trafiały na rynki krajowe i zagraniczne.

Lata świetności i upadek

Lata 70. były okresem największego rozkwitu Celwiskozy, kiedy zakłady realizowały 101,5% planu produkcyjnego, a wartość wytworzonych wyrobów przekroczyła miliard złotych. Jednak intensywna produkcja miała swoją ciemną stronę – ogromne zanieczyszczenia środowiska. Związki siarki używane w procesach technologicznych powodowały nie tylko degradację terenów fabryki, ale również miały katastrofalny wpływ na całą Kotlinę Jeleniogórską, a nawet Karkonosze i Góry Izerskie.

W miarę jak narastały problemy środowiskowe, rosła presja społeczna na likwidację zakładów. Ostatecznie w 1989 roku, po wielu latach protestów i działań ze strony organizacji ekologicznych, produkcja wiskozy została całkowicie wstrzymana.

Pozostały ruiny

Pomimo likwidacji produkcji, większość budynków zakładu pozostała nietknięta. Wprawdzie część z nich została zaadaptowana na biura i magazyny, ale wiele z największych hal do dziś stoi pustych i niszczeje. Zrujnowane, przesiąknięte toksycznymi związkami chemicznymi budynki są praktycznie nieużyteczne, a koszty ich rozbiórki są zbyt wysokie, by ktokolwiek podjął się tej inwestycji.

Symbolicznym reliktem dawnych czasów jest wspomniany komin o wysokości 150 metrów – najwyższa budowla w Jeleniej Górze. Jego rozbiórka również okazała się zbyt kosztowna, dlatego do dziś góruje nad miastem, przypominając o przeszłej potędze zakładów.

Zatruty teren

Zakłady Celwiskozy przez dziesięciolecia blokowały rozwój terenów wokół fabryki. Potężne zanieczyszczenie, nieprzyjemny zapach i toksyczne środowisko sprawiały, że wokół zakładu utworzono strefę, w której zabroniono wszelkiej działalności budowlanej. To między innymi z tego powodu nigdy nie powstało osiedle, które miało połączyć Jelenią Górę z Cieplicami.

reklamy

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Praca na stolarni/ produkcja Szukamy do pracy na produkcję leżaków i tartak Wojcieszyce Więcej informacji udzielę telefonicznie Wymiana piecy, kotłów gazowych, montaż instalacji, serwis NOWOCZESNE OGRZEWANIE BEZ KOMPROMISÓW Profesjonalna wymiana kotłów i pieców gazowych | Montaż | Serwis Już od 24 lat pomagamy naszym klientom t… Operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych Firma Corful zatrudni do pracy na stanowisku: operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych. Praca w…

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Jelonek 22 kwietnia 2026, 07:29

Nie ma po czym płakać, to był największyntruciciel i przyczyna przedwczesnych zgonównbardzo wielu ludzi a smród jaki się unosił wnKotlinie był nie do zniesienia.

reklamy
TikTokowa Jelonka