Zdaniem prokuratury brakiem reakcji mógł spowodować, że zatarte zostały dowody w aferze Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej ujawnionej w listopadzie. O nieprawidłowościach, których miała się dopuścić kierowniczka MOPS dowiedział się od czterech pracownic ośrodka.
Dokumenty zostały zabezpieczone dopiero trzeciego dnia roboczego. Burmistrz Zbigniew Misiuk odrzuca zarzuty. Twierdzi, że o sprawie dowiedział się pod koniec dnia pracy. Następnego dnia powołano specjalna komisję. Prokuratura uważa, że burmistrz powinien natychmiast zabezpieczyć dokumentację Ośrodka Pomocy Społecznej. Za brak reakcji grożą mu 3 lata pozbawienia wolności. Na razie nie stwierdzono, by zaginęły jakieś dokumenty. Śledztwo wciąż trwa.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.