Do takiej sytuacji doszło kilka dni temu w autobusie kursowym zmierzającym z Zabobrza do Cieplic wieczorową porą. Trzech podpitych osiłków poproszonych przez kontrolującą o okazanie biletu, obrzuciło go stekiem wyzwisk. Potem – nie czekając, aż kierowca otworzy drzwi – sami to uczynili z pomocą przycisku awaryjnego i opuścili pojazd oddalając się w nieznanym kierunku. Świadkiem zdarzenia był nasz Czytelnik, który nam sprawę opisał.
- Kontroler to zawód wysokiego ryzyka – powiedział nam proszący o anonimowość jeden z kontrolujących. – Możemy zostać pobici, a wyzwiska i groźby pod naszym adresem to już niemal codzienność – usłyszeliśmy. Stąd chętnych do sprawdzania biletów w autobusach za wielu nie ma. Zarobki są mizerne. Kontroler dostaje prowizję od złapanego gapowicza, ale tylko wtedy, jeśli uiści on opłatę specjalną. Ze ściągalnością tychże różnie bywa.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.