Dziś dowiedziałam się na przykład, że kiedy stoję na ulicy Sobieszowskiej róg Lubańskiej, to do dworca kolejowego mam 300 metrów, kiedy to już od maja tego roku mamy szumnie nazwany dworzec, bo przecież to tylko przystanek kolejowy zdecydowanie bliżej niż te podane 0,3 km, o których nas informuje znak. No chyba, że mamy sobie podjechać te 300 metrów, by pooglądać dawne wspomnienie dworca, stacji i ponarzekać, lub właśnie oddać się wspomnieniom, jak kto kiedyś było. I wtedy jest to jak najbardziej słuszne założenie, bo w przeciwnym razie należy jak najszybciej coś zmienić.
Dezorientacji turysty–rowerzysty ciąg dalszy
Audio
Czytaj na głos
Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, że wszystko w tym temacie "gra i buczy" jak przysłowiowa orkiestra zdrojowa, to ja chcę tylko dodać, że te nazwy ścieżek rowerowych, są bardziej ku chwale ojczyzny, a może raczej jako ozdobnik, niż rzeczywiście informują o tym, ile jeszcze jest do danego miejsca. Na tę okoliczność pop












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.