W ciągu trzech miesięcy na teren Karkonoskiego Parku Narodowego (od strony polskiej) wprowadzono ok. 2500 psów - można szacować, że drugie tyle od strony czeskiej. To świadczy o dużej popularności spacerów z pupilami, ale jednocześnie o zagrożeniach.
To bardzo duża liczba i trochę nas zaskoczyła. Jesteśmy jednym z nielicznych parków narodowych, a szczególnie górskich - gdzie można wprowadzać psy. Nasz apel do turystów jest nieustannie jeden - jeśli zabieramy swojego czworonoga, to musi być na smyczy i w kagańcu! - podkreślił Andrzej Raj, dyrektor KPN.
Jeśli turyści nie będą tego przestrzegać, nie będę się wahał podjąć decyzję o zamknięciu parku narodowego dla psów - ostrzega dyrektor.
Władze parku tłumaczą, że od kilku lat sytuacja w KPN się zmieniła, bowiem wrócił ryś i wilki.
Tylko i wyłącznie dyscyplina osób, które wprowadzają czworonogi będzie gwarantowała utrzymanie takiej decyzji, ale niestety mamy bardzo dużo sygnałów od strażników, że muszą interweniować, aby psy były prowadzone na smyczy - dodał A. Raj.
Turyści zazwyczaj tłumaczą, że ich pies jest łagodny, spokojny, ale władze parku przypominają również, że wielu ludzi zwyczajnie boi się psów.
Mamy skargi od turystów, że przyjechali do parku, wykupili bilet i są stresowani biegającymi psami - dodał dyrektor, który zapowiada, że po sezonie wakacyjnym zostanie dokonana ocena i wówczas podejmie decyzję czy utrzymać zezwolenie na spacer z psami, czy zakazać wstępu z czworonogami.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.