Gdy większość torów budowanej trasy kolejowej Jelenia Góra – Lwówek Śląski była już gotowa, kilku chorwackich robotników pracujących przy budowie tamy w Pilchowicach podróżowało pociągiem roboczym w kierunku Lwówka Śląskiego.
Byli to Kroic, Rabic i Maraz. Czwarty z nich, Malkowic, wcześniej odłożył ponad 60 marek i planował wyjazd do Saksonii w poszukiwaniu pracy. Trzej pozostali mieli rzekomo ten sam cel i dołączyli do niego.
Jak opisują Szymon Wrzesiński i Justyna Kość w książce "Katastrofy i wypadki kolejowe pod Karkonoszami", na krótko przed Lwówkiem Śląskim, gdy pociąg niemal się zatrzymał, Malkowic został wypchnięty z wagonu i zapędzony do gęstego lasu. Tam jego towarzysze pobili go i okradli, zostawiając jedynie w bieliźnie. Po chwili wahania postanowili go zabić. Rabic próbował poderżnąć mu gardło, jednak rana nie była głęboka. W tym momencie Malkowic zebrał resztki sił, odepchnął napastnika i uciekł w ciemny las.
Zakrwawiony i półnagi dotarł do pobliskiego domu, skąd trafił do szpitala w Lwówku Śląskim, gdzie spędził cztery tygodnie. Wcześniej zdołał jednak złożyć zeznania policji i wskazać sprawców. Jeszcze tego samego wieczora zostali oni aresztowani na stacji kolejowej w Lwówku Śląskim.
Ława przysięgłych uznała ich za winnych usiłowania zabójstwa i rabunku. Kroic został skazany na siedem lat więzienia, Rabic – na osiem lat za próbę morderstwa, a Maraz, uznany za inicjatora napadu, na dziewięć lat więzienia. Wyroki zapadły na początku 1909 roku.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.