Na dwadzieścia cztery rodzące matki, aż cztery decydują się zostawienie noworodka w szpitalu. Mówi się, że przyczynami są, między innymi, zbyt duże tempo życia, w którym nie ma czasu na opiekę nad dziecko, zmiana poglądów kobiet, które wola robić karierę zawodową. Prawda jednak jest zupełnie inna, i niestety szokująca.
– Bieda, bieda i jeszcze raz bieda – mówi Aldona Perlik, ordynator Oddziału Neonatologicznego w Szpitalu Wojewódzkim w Jeleniej Górze. Jak pracuje tu trzydzieści lat, to nie widziałam tego, co dzieje się teraz. Przychodzą do mnie matki i mówią otwarcie: proszę pani, to moje trzecie, czwarte, ósme dziecko i nie jesteśmy w stanie go wychować. Liczba dzieci, które tuz po przyjściu na świat, są porzucane, jest zatrważająco duża. Najgorsze jest jednak to, że coraz więcej matek decyduje się na oddanie maleństwa. Na przemyślenie swojej decyzji każda matka ma sześć tygodni. – Przez sześć tygodni po porodzie, każdą matkę obowiązuje półtoramiesięczny okres ochronny – wyjaśnia Aldona Perlik. – W tym czasie te dzieci pozostają na oddziałach naszego szpitala. Bywa tak, że matka wskutek szoku chce oddać dziecka, ale po kilku dniach czy tygodniu zmienia zdanie.
Jeśli jednak po sześciotygodniowym okresie matka zrzeka się praw rodzicielskich do dziecka, wówczas uruchamiana jest cała procedura, która umożliwia takim dzieciom znalezienie rodzin zastępczych. – Szpital powiadamia sąd rodzinny i nieletnich oraz ośrodek opiekuńczo-adopcyjny. W tym momencie nasza rola się kończy – mówi Aldona Perlik. U nas dzieci leżą właśnie około sześciu tygodni, później trafiaja do ośrodków. Wyjatkiem sa tu wcześniaki, które potrzebują więcej czasu na to żeby dojść do siebie.
Dzieci o uregulowanych kwestii prawnej w ośrodkach adopcyjno opiekuńczych nie czekają zbyt długo na nowych przybranych rodziców. Nie wszystkie porzucone mają jednak tyle szczęścia.
- U nas jest tak, że to rodzice czekają na dzieci, a nie odwrotnie - mówi Żaneta Babul dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego TIS w Jeleniej Górze. – Inna sytuacja jest w momencie, kiedy do ośrodka trafiają dzieci chore. One na swoich nowych rodziców czekają nawet kilka lat.
Teraz w ośrodku przebywa śliczna dziewczynka, która ma wodogłowie. Martynka na nową rodzinę czeka już rok. Nikt nie chce się nią zająć. Jeśli w przyszłości nie znajdzie się nikt, kto się nią zaopiekuje, dziecko trafi do opieki społecznej.
Najczęściej rodzice podejmują decyzję o oddaniu dziecka, ponieważ nie mają środków na jego utrzymanie. Nierzadko jednak dzieci traktowane są (szczególnie w rodzinach patologicznych) jako źródło dochodu.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.