– Rano w poniedziałek musieliśmy wejść do obiektu w wysokich kaloszach, bo woda sięgała ponad 50 cm, a wcześniej musiała sięgać metra, o czym świadczyły ślady na ścianach - mówi prezes KSON.
- Obraz zniszczeń jest niesamowity i cztery lata po generalnym remoncie musimy zaczynać od nowa – relacjonuje prezes KSON-u. – Do wymiany, oprócz podłóg i drzwi z futrynami, wszystkich mebli, komputerów i innych urządzeń, łącznie z piecem to właściwie jest prawie całe wyposażenie. Najbardziej jednak martwią nas zalane dokumenty, w tym finansowe, które po trzech dobach przebywania w wodzie są nie do odtworzenia.
- Obiekt jest ubezpieczony i spodziewamy się rychłych prac odtworzeniowo-remontowych – mówi Stanisław Schubert – a w obiekcie pracują maszyny, które mają osuszyć budynek.
- To już nasz kolejny wysiłek zmagania się z żywiołem wody, bo oprócz ulewnego deszczu mamy też za sobą powódź w 2010 roku. Ale i tym razem damy radę – twierdzi prezes KSON.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.