W styczniu 1883 roku, w środku dnia i przy zupełnie bezwietrznej pogodzie, ziemia nagle zaczęła drżeć. Około godziny 14.30 przez Karkonosze i Góry Izerskie przetoczył się silny wstrząs. Trwał około pół minuty, choć według niektórych relacji nawet do dwóch minut. Jak opisują Szymon Wrzesiński i Justyna Kość w książce „Zabójcze Karkonosze”, zjawisko było na tyle intensywne, że wywołało prawdziwą panikę.
Najmocniej odczuto je w Bierutowicach, dzisiejszej części Karpacza. W jednym z domów pękła kamienna płyta w przedpokoju. Wstrząsy dotarły także do Kowar, Szklarskiej Poręby, Staniszowa, Miłkowa, Świeradowa-Zdroju, Czerniawy, Sobieszowa i Piechowic.
Towarzyszyły im dźwięki przypominające grzmoty, które tylko potęgowały niepokój mieszkańców.
Czytaj także:
Kolejna rocznica wielkiej lawiny w Karkonoszach
Świadkowie wspominali, że drżały szyby w oknach, kołysały się naczynia w szafach, a podłogi sprawiały wrażenie, jakby się unosiły. Ludzie w popłochu wybiegali z domów, patrząc z obawą na kominy, które w każdej chwili mogły runąć.
Nie brakowało także drobnych potłuczeń i urazów.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.