Niestety, derby nie przyniosły spodziewanych emocji i niestety inaczej być chyba nie mogło. Koszykarki Isands Wichosia Jelenia Góra przystąpiły do meczu nie tylko bez swojej rozgrywającej, która była ostatnio w wysokiej formie. Kinga Dzierbicka w meczu z Polonią Warszawa (27 grudnia) doznała skręcenia stawu skokowego. Na domiar wszystkiego kontuzja Agaty Stępień daje znać o sobie. Próbowała grać ze Ślęzą, ale niestety, to nie ta sama zawodniczka, co na początku sezonu.
W tej arcytrudnej sytuacji trener Rafał Sroka postawił na juniorkę Blankę Warsińską, która rozegrała najlepszy mecz w ekstraklasie, zdobywając 14 punktów.
- Trzeba dodać, że przyjezdna armia zaciężna (bez żadnej wychowanki) postawiła osłabionemu zespołowi bardzo trudne warunki, kryjąc nasz zespół bardzo agresywnie, a momentami niezgodnie z przepisami. Trzeba dodać, że w pierwszej połowie spotkania wrocławiankom odgwizdano tylko 3 faule, a w drugiej odsłonie aż 12 - relacjonuje Eugeniusz Sroka, prezes jeleniogórskiego klubu.
Na pocieszenie pozostaje satysfakcja z wygrania ostatniej kwarty i 14 zebranych piłek z tablic przez Jastinę Kosalewicz, która umocniła się na 2. miejscu z zbiórkach całej Orlen Basket Ligi Kobiet.
Budżety odgrywają kluczową rolę w sporcie
Trzeba zaznaczyć, że oba zespoły dzieli ogromna przepaść finansowa. Budżet IKS Ślęzy Wrocław jest kilkakrotnie wyższy od tego KS Wichosia Jelenia Góra. To widać w tym sezonie w rozgrywkach Orlen Basket Ligi Kobiet. - Ostatni mecz pokazał też, że przydałaby się większa hala do koszykówki, bowiem nie wszyscy kibice znaleźli siedzące miejsca - dodaje prezes Sroka.
Isands Wichoś Jelenia Góra - 1KS Ślęza Wrocław 49:103 (14:31, 2:32, 16:28, 17:12)
Wichoś: Kosalewicz (16), Warsińska (14), Domka (11), Pawlukiewicz (6), Kurkowiak (2), Stępień, Prokop, Pilichowska, Byczkowska, Dżochowka.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.