Na miejsce wezwano straż miejską. Początkowo wszystko wskazywało na to, że samochód został pozostawiony tuż przy krawędzi skarpy. Kiedy powrócił kierowca pojazdu, powiedział, że pozostał auto po przeciwnej stronie drogi na parkingu.
Wykupił bilet parkingowy, a wcześniej zapomniał zaciągnąć hamulca, bo spieszył się do lekarza specjalisty. Na tę wizytę czekał kilka miesięcy. Auto stoczyło się na pochyłej nawierzchni. Skończyło się na uszkodzonej masce samochodu, który został wyciągnięty przez lawetę.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.