Skromna, sympatyczna, przeważnie stojąca z boku. Dla wielu jest wzorem boiskowego wojownika, który w każdym meczu gra z pełnym zaangażowaniem. Tak kibice kojarzą szczypiornistkę, która w Vitaralu gra od początku istnienia klubu. Mowa o skrzydłowej Marcie Oreszczuk.
Już w szkole podstawowej polubiła grę w piłkę ręczną. - Pochodzę z Jeleniej Góry, ale ze sportem pierwszy raz spotkałam się w Pacanowie, podczas dwuletniego pobytu w rodzinnych stronach. Od trzeciej klasy szkoły podstawowej uczęszczałam na SKS-y i grałam w piłkę ręczną - wspomina zawodniczka. Uprawianie sportu traktowała jako dobrą zabawę. Wówczas nie myślała, że bieganie z piłką będzie jej sposobem na życie. Potem wróciła do Jeleniej Góry. W tym mieście istniał Miejski Klub Sportowy Karkonosze. - To był zbieg okoliczności. Po przeprowadzce dowiedziałam się, że w mieście jest klub piłki ręcznej. Na początku trafiłam do trenera Zdzisława Wąsa, a w piątej klasie podstawówki do Krzysztofa Pietrukańca - opowiada. Jej kariera bardzo szybko się rozwijała. W Karkonoszach przeszła przez wszystkie kategorie wiekowe, a w 1996 roku przeniosła się do powstałego wtedy Vitaralu. Szybko stała się filarem drużyny. Od początku imponowała walecznością, ambicją. - Teraz spoczywa na mnie duże obciążenie psychiczne. Walczymy o utrzymanie w ekstraklasie. Nie jestem osobą, która na boisku potrafi się wyluzować i wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik - przyznaje. - Nie jestem przygotowana do ciągnięcia meczów, nigdy mnie do tego nie przyzwyczajono. Zawsze byłam przydatna, jednak nie faworyzowana. Teraz sytuacja w zespole jest trudna, ale trener nie zdoła ze mnie zrobić lidera drużyny. Na tę funkcję po prostu się nie nadaję. Piłka ręczna jest grą zespołową. Inne zdanie na jej temat mają sympatycy Vitaralu. - Marta jest solidna. Z sercem podchodzi do gry i nie schodzi poniżej dobrego poziomu. Często przez wielu była niedoceniana, a mimo to jest jedną z najlepszych skrzydłowych w Polsce. Teraz, kiedy zespół broni się przed spadkiem, przydaje się jej doświadczenie - chwalą zawodniczkę fani Vitaralu Gniewomir Kukiel i Patryk Szczepański.
Zostały wspomnienia
Jako juniorka była powoływana na zgrupowania reprezentacji Polski. Najmilsze chwile w karierze przeżywała jednak, gdy Vitaral dwa razy z rzędu wywalczył brązowe medale mistrzostw Polski, a także występował na arenie międzynarodowej. - Grając w Pucharze Challenge Cup, byłam z drużyną m.in. w Szwajcarii, Portugalii czy Chorwacji - mówi zawodniczka. - W pamięci najbardziej utkwił mi mecz z Bayerem Leverkusen. Wtedy bramkę na wagę naszego awansu zdobyła Kasia Jeż w ostatnich sekundach meczu.
Szczypiornistka żałuje, że te czasy już minęły. W zespole, który wywalczył drugi z brązowych krążków, obok niej z podstawowego składu pozostały tylko Beata Kowalczyk i Anita Augustyniak. Dla Vitaralu nastały ciężkie czasy i każdy punkt jest dla klubu na wagę złota. - Teraz cieszymy się z bramki, która daje nam zwycięstwo nad ostatnią drużyną w tabeli. Niedawno było to nie do pomyślenia - żałuje piłkarka. - Dwa lata temu czułam się na szczycie, a teraz jakby ktoś mi podciął skrzydła. To strasznie boli i długo nie mogłam się w takiej sytuacji odnaleźć - przyznaje.
Zaraziła córkę
Marta ma dwie córki - Izę i Olę. Pierwsza uczy się już gry w szczypiorniaka w najmłodszej grupie wiekowej Vitaralu, którą prowadzi inna zawodniczka klubu Anita Augustyniak. - Nie byłabym sobą, gdybym nie ukierunkowała jej na kontynuowanie sportowych tradycji - zaznacza Oreszczuk. Ola z kolei chodzi do trzeciej klasy szkoły podstawowej i jeszcze nie rozpoczęła treningów. - Też planuję coś z nią zrobić. Niekoniecznie musi grać w piłkę ręczną, bo we wszystkim jest dobra. Może narty? - zastanawia się. Jazda na nartach to hobby państwa Oreszczuk. - W wolnym czasie z mężem Piotrem jeździmy na nartach albo chodzimy na basen. Zamiast przesiadywać przed telewizorem, staramy się aktywnie spędzać czas - przyznaje Marta. Od niedawna pracuje też w Urzędzie Miasta, w Wydziale Oświaty. - To odpowiedzialne stanowisko i jestem dumna, że udało mi się na nie trafić - przyznaje. Zawodniczka powoli myśli jednak o rezygnacji z wyczynowego uprawiania sportu. - Mam rodzinę i najbliżsi też muszą mieć coś z życia - wyjaśnia. Jak długo będzie jeszcze grała w piłkę ręczną? - Jeśli uda się nam utrzymać, będzie to kolejny sukces i dobry moment do odejścia - kończy.
***
Marta Oreszczuk
Urodzona: 6 marca 1973 roku w Jeleniej Górze. Wzrost: 158 cm. Waga: 58 kg. Pozycja na boisku: skrzydłowa (praworęczna). Kluby: MKS Karkonosze Jelenia Góra, Vitaral Jelenia Góra.
reklamy
Używamy niezbędnych cookies do działania serwisu oraz opcjonalnych cookies preferencji, analityki, treści zewnętrznych i pomiaru reklam. Można zaakceptować wszystko, odrzucić opcjonalne albo dostosować ustawienia.
Polityka prywatności i cookies
Ustawienia cookies
Zarządzaj zgodami
Niezbędne cookies są wymagane do działania serwisu. Opcjonalnie można włączyć preferencje, analitykę Google, osadzone treści zewnętrzne oraz pomiar reklam.
Niezbędne
Logowanie, bezpieczeństwo, sesja, język strony oraz zapis decyzji o cookies.
Zawsze aktywne
Preferencje
Zapamiętanie ustawień interfejsu, np. wybranego widoku listy ogłoszeń.
Analityka
Pomiar ruchu w Google Analytics po uzyskaniu zgody.
Treści zewnętrzne
Osadzone mapy Google, filmy YouTube i materiały Facebook ładowane dopiero po zgodzie albo po ręcznym uruchomieniu.
Reklamy i pomiar
Google AdSense, rotacja reklam, ograniczanie ponownego wyświetlenia oraz pomiar skuteczności reklam.
Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.