Lekarze na Dolnym Śląsku wystawili zwolnień na aż 240 milonów dni (w skali kraju to będą miliardy). To potężna strata dla pracowdawców, ale jak to się mówi "zdrowie jest najważniejsze". Czy faktycznie z tych liczb wynika dbałość przez pracowników o własne zdrowie? Trzeba przyjąć, że tak.
Lekarze wystawiali najczęściej krótkie, bo zaledwie do 6 dni, „chorobowe” (połowa wszystkich zwolnień), choć przeciętna długość to 11 dni. W minionym roku częściej na zwolnienia chodziły kobiety niż mężczyźni. Bardzo zbliżone liczby utrzymują się od kilku lat.
- Panie biorą zwolnienia lekarskie nieco częściej niż mężczyźni i jest to, jak pokazują statystyki, trend stały – mówi Iwona Kowalska-Matis regionalna rzeczniczka prasowa ZUS na Dolnym Śląsku.
Rzeczniczka dodaje, że ich jest to pośrednio związane z absencją kobiet w ciąży. Zazwyczaj odsetek wystawionych kobietom zaświadczeń lekarskich wynosi ponad 55,5 proc.
Panowie w ciążę nie zachodzą, ale zwolnień biorą tylko niewiele mniej. Czym to tłumaczyć?
- Może tym, że w wielu domach panuje od lat podobna kultura życia, że to głównie mężczyzna pracuje, a kobieta zajmuje się wszystkim innym? - słyszymy.
A kto na tym traci? Pracodawca i państwo, nie pracownik. Z tytułu zasiłku chorobowego ZUS wypłacił w ubiegłym roku aż 31 mld zł. Ile wymiernych strat z powodu absencji pracowników ponoszą firmy ich zatrudniające? Ciężko zliczyć, ale kwoty idą także w miliardy złotych.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.