reklamy
Reklama
Czwartek, 11 czerwca
11°C Jelenia Góra
reklamy

Mundial w Atrapie - felieton

Audio

Czytaj na głos

Autor: TEJO 2 min czytania

Od przedmeczowej euforii do późniejszego przygnębienia i rozczarowania: tak wyglądały emocje polskich kibiców nie tylko w Gelsenkirchen, ale i w Jazz Klubie Atrapa. Tam wspólnie oglądano mecz Polski z Ekwadorem na dużym ekranie.

Wynik kadry narodowej z rywalem określanym mianem outsidera i potrafiącym grać tylko na dużych wysokościach w swojej ojczyźnie – jak pisano o Ekwadorze w przedmeczowych raportach – już wszyscy znają.

Piłkarze z Ameryki Południowej okazali się nie do przeskoczenia przez „wunder team” Pawła Janasa. Jego zespół po boisku poruszał ze słoniowatą ciężkością, bez zgrania i pomysłu na ciekawą grę. Reprezentacja zafundowała kibicom widowisko na miarę A-klasy, choć pojechała na największą na świecie futbolową imprezę. Gdyby nie błyskotliwa, choć też nie najwyższych lotów, gra Ekwadorczyków, mecz byłby zupełnie beznadziejny.

Wiem, że łatwo jest pisać, siedząc w fotelu, a trudniej wyjść na boisko i zagrać. Ale kadrowicze za swój trud pobierają niemałe pieniądze i – podobno – piłkę kopać potrafią profesjonalnie. Z zapowiedzi wynikało, że tę sztukę opanowali niemal do perfekcji. Mieli być waleczni niczym lwy, z poświęceniem wszystkiego bronić barw narodowych i zrobić wszystko, aby inauguracyjny mecz wygrać. Co z tego wyszło – wiadomo.

Sportowym analitykiem nie jestem, ale nie zrzucałbym winy na trenera Janasa za taką postawę orłów. Ani na japońskiego sędziego, który nie uznał bramki Krzynówka po domniemanym spalonym (raczej był). Po prostu styl, w jakim zagrała reprezentacja Polski, jest jej cechą narodową od 20 lat. Tak samo ociężale i topornie grali nasi w Meksyku przeciwko Anglii na Mundialu 1986 (3:0). I tylko szczęśliwy gol Smolarka (Włodzimierza, z którym Dariusz Szpakowski do dziś myli jego syna Euzebiusza) w meczu z Portugalią, zadecydował o wyjściu z grupy. Ale potem były baty z Brazylią (0:4). I do domu.
O nieudanej przygodzie Polaków z mundialem w Korei i Japonii już mi się nie chce pisać.

Wyczytałem, że inny snajper biało-czerwonych, Mirosław Szymkowiak, zamierza otworzyć w Krakowie salon fryzjerski, ponieważ ma upodobanie do częstych zmian koafiury. Jak widać, znalazł swoje właściwe powołanie. Może i inni profesjonaliści piłki kopanej będą otwierać własne biznesy raczej niekoniecznie związane z futbolem?

Wszystko się okaże po środowym meczu z Niemcami. "Bundestrener" (tym określeniem złotouści komentatorzy TVP określili selekcjonera naszych zachodnich sąsiadów Jurgena Klinsmanna) zapewne z wyniku Polaków w meczu z Ekwadorem się ucieszył.
Pocieszeniem dla naszych kibiców, niezależnie od wyniku spotkania z solidnymi Germanami (o ile nie zakończy się ono bezbramkowym remisem, jak mecz Polska - RFN w Argentynie w roku 1978), może być to, że nazwiska strzelców bramek zabrzmią na słowiańską nutę.

reklamy

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Praca na stolarni/ produkcja Szukamy do pracy na produkcję leżaków i tartak Wojcieszyce Więcej informacji udzielę telefonicznie Wymiana piecy, kotłów gazowych, montaż instalacji, serwis NOWOCZESNE OGRZEWANIE BEZ KOMPROMISÓW Profesjonalna wymiana kotłów i pieców gazowych | Montaż | Serwis Już od 24 lat pomagamy naszym klientom t… Zatrudnimy Koordynatora projektów Euroregion Nysa zatrudni osobę na stanowisku Koordynatora/ki projektów do obsługi projektów/wnioskodawców niemieckich w Programie Interreg Fundusz Ma… Elektryk / Elektromechanik „Rauschert” Sp.z o.o. Sp.k. z siedzibą w Mysłakowicach jest firmą z kapitałem niemieckim o długoletniej tradycji w produkcji ceramiki technicznej. Pr… Operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych Firma Corful zatrudni do pracy na stanowisku: operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych. Praca w…

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

reklamy
TikTokowa Jelonka