Niestety, ich misja rodem z filmów szpiegowskich nie poszła zgodnie z planem.
Mimo starannego przygotowania, czołówek, latarek i osłoniętych kominami twarzy, zapomnieli o jednym – o kamerach! Ich poczynania były monitorowane, a na miejsce wezwano grupę interwencyjną.
Kiedy okazało się, że "zwiedzanie" jest monitorowane, "eksploratorzy" w popłochu zmienili plany. Widać, że historia ich już nie interesowała.
Sprawa została zgłoszona na policję, a gmina prosi o kontakt każdego, kto zna tych niesfornych "turystów". Pamiętajmy, że choć "urban exploration" bywa fascynujące, to niestety często prowadzi do strat materialnych, uszkodzeń i zniszczeń.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.