Reklama
Wtorek, 2 czerwca
11°C Jelenia Góra
Czytających: 789 Zalogowanych: 0
CZYTAJ RÓWNIEŻ
Kultura Kowary Niedziela, 23 kwietnia 2017, 07:16 Autor: Manu 2 wyświetleń

Och, Rita, Rita! [foto]

W minioną sobotę (22.04) w sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury w Kowarach zostało wystawione przedstawienie “Edukacja Rity” wg tekstu Willy'ego Russella, w reżyserii Wojciecha Dąbrowskiego, zrealizowane przez Wrocławski Teatr Komedia. Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Miłośników Kowar.

Audio

Czytaj na głos

Stowarzyszenie Miłośników Kowar nie po raz pierwszy gościło Wrocławski Teatru Komedia, specjalizujący się w farsach i komediach. Wcześniej na deskach kowarskiego MOK-u Teatr Komedia z Wrocławia wystawiał: “Przyjazne dusze”, “Psychoterapia, czyli sex w życiu człowieka”, “Unia bez tajemnic”, “3 razy łóżko”, “Boeing Boeing” oraz “Kolacja dla głupca”.

Współzałożycielem Wrocławskiego Teatru Komedia jest urodzony w Kowarach - aktor i reżyser Wojciech Dąbrowski, absolwent kowarskiego Liceum Ogólnokształcącego, kojarzony z rolami w telenowelach: “Plebania” w roli Piotra i “Pierwsza miłość” jako Jan Radosz, ojciec Marysi, komendanta posterunku policji w Tulczynie. Grał też m.in. w filmach: “Rozmowy kontrolowane” (1991), “Nie ma zmiłuj” (2000) czy “Popiełuszko. Wolność jest w nas” (2009). Wojciech Dąbrowski początkowo, po ukończeniu PWST we Wrocławiu (1984), związany był z teatrami wrocławskimi: Teatrem Pantomimy (1984-88) i Teatrem Polskim (1989-2005). W jeleniogórskim Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida opracowywał ruch sceniczny do dwóch przedstawień reżyserowanych przez ówczesnego dyrektora jeleniogórskiego teatru Zygmunta Bielawskiego: adaptacji sztuki Macieja Wojtyszki “Bambuko, czyli skandal w krainie gier” (1992) i komedii Aleksandra Fredry “Zemsta” (1993). W roku 1997 wraz ze swoim przyjacielem - aktorem Pawłem Okońskim założył firmę Ars Media i Teatr Poniedziałkowy. Przez siedem lat sztuki wystawiano w wynajmowanych salach. Od roku 2004 pod szyldem Wrocławskiego Teatru Komedia ich widowiska grane są wieczorami w sali Wrocławskiego Teatru Lalek.

“Edukacja Rity” zdaje się być parafrazą “Pigmaliona” George'a Bernarda Shawa, a także automatycznie musicalu autorstwa Fredericka Loewe “My Fair Lady”, który jest przecież na “Pigmalionie” oparty. W sztuce Shawa chodziło o to, by nauczyć prostacką, chropowatą kwiaciarkę salonowego obycia. W “Edukacji Rity” - starego prof. Higginsa, specjalistę od dialektów i slangów, zastąpił młody profesor poetyki Frank, a pannę Elizę Doolittle - panna Rita, także z przedmieścia, ale za to mężatka i fryzjerka.

Jak wieść niesie, “Edukacja Rity” powstała na zamówienie londyńskiej Royal Shakespeare Company. To komedia na dwie osoby: kobietę i mężczyznę, choć napisana bardziej na popis tytułowej bohaterki. W 1983 roku sztuka miała nawet swoją wersję filmową, w reżyserii Lewisa Gilberta, w której u boku Julie Walters zagrał Michael Caine.

“Edukacja Rity” ma dwie wyraźne części. Pierwszą, w której dominuje nauczyciel, załamujący race nad odwiedzającym go przemądrzałym “tłumokiem”, i drugą, zbudowaną na zasadzie przewrotnej zmiany funkcji: przedmiot “płodów edukacji” zyskuje tak zdecydowaną przewagę, że tylko końcowy gong ratuje od zupełnego upadku staczającego się na skutek alkoholu pedagoga.

Magdalena Margulewicz (powszechnie znana z roli Stefani Konopki w operze mydlanej “Pierwsza miłość”) jako Rita, od pierwszego wejścia na scenę, podbiła serca publiczności. Z impetem wpada do zakurzonego gabinetu posiwiałego profesora Uniwersytetu Otwartego - Franka, który dawno już porzucił poetyckie ambicje i coraz częściej popija przed zajęciami. Rita “kłapie dziobem” i jest kwintesencją złego gustu, lecz jednak ujmuje autentycznością. Zupełnie zrozumiałe, że rozgoryczony, “sztywny” Frank, na widok tupetu i kanciastej swobody Rity, traci dla niej głowę. Rita Magdaleny Margulewicz ewoluuje dyskretnie i niemal niezauważalnie, przez co przemiana ekstrawaganckiej fryzjereczki w młodą, wykształconą intelektualistkę wypada prawdziwie.

Rita chce wiedzieć, chce rozumieć “mądre” książki, chce umieć odróżnić Artura Rubinsteina od Heleny Rubinstein, chce nie tylko poznać wielką literaturę, teatr i malarstwo, ale także umieć analizować, chwytać konteksty i aluzje. Słowem - być intelektualistką. I udaje jej się to, ale fakt, że uszlachetniając swoją osobowość nie zatraciła “rogatego”, naprawdę ujmującego charakteru - to zasługa przepełnionego uczuciem serca, serca jej nauczyciela, Franka... Nauczyciela, który z czasem staje się uczniem Rity.

Wojciech Dąbrowski jako Frank i nauczyciel Rity to ostro skontrastowane uzupełnienie scenicznej partnerki: spięty, z trudem ukrywający frustrację, wiele wiedzący, ale przecież rozdrażniony świadomością niedostatecznego wykorzystania własnych możliwości. Lecz opozycja między Frankiem i Ritą w tej inscenizacji to nie kontrast bieli i czerni, ale koloru i szarości. Frank jest rozwodnikiem, na dodatek żyjącym z kolejną swą studentką na kocią łapę. Uwielbia też whisky, które pociąga z flaszki przez cały dzień swych zajęć i konsultacji, by wieczorem zaszywać się w pubie na cztery duże “pinty” i przywołać znaną z autopsji nomenklaturę wybornego na Wyspach “dużego jasnego”.

“Edukacja Rity” odsłania kawałek teatru komediowego z prawdziwego zdarzenia. To genialny samograj dzięki swojej płynności i dynamice, dobremu rozłożeniu akcentów i kulminacji, i wreszcie - dzięki dużej liczbie zaskakujących, zabawnych i wzruszających point. Siłą spektaklu jest błyskotliwy tekst młodego angielskiego dramaturga Willy'ego Russella (w przekładzie Karola Jakubowicza) i kapitalna gra pary aktorów - Magdaleny Margulewicz i Wojciecha Dąbrowskiego - w odpowiedniej oprawie scenograficznej Pawła Motasa i muzycznej Bartosza Pernala.

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Brak zdjęcia Poszukuję kierowcy kat. C+E Dam pracę Mysłakowice Do uzgodnienia

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

TikTokowa Jelonka