– Regulaminy są po to, aby je łamać – nie kryją oburzenia działkowcy, którym nie podoba się fakt, że ich sąsiedzi przyprowadzają na działki psy. – Wyraźnie napisano, że nie wolno psów przyprowadzać, a tymczasem zwierzę jest niemal na co drugiej działce – podkreśla pan Mieczysław z POD „Chemik”.
Działkowcy, którym nie podoba się łamanie tego punktu regulaminu, mówią, że nie mają nic przeciwko psom. – Ale nie w ogródkach! W weekend, kiedy przyjeżdżamy z rodziną odpocząć, wokół tylko psi jazgot. Zwierzęta biegają jak oszalałe, właściciele ich nie pilnują. Psy załatwiają się niemal wszędzie. No i mogą kogoś pogryźć – zaznacza nasz rozmówca.
– Jeden ma potężnego wilczura, któremu niezbyt dobrze z oczu patrzy, inny – hałaśliwego mieszańca, który wszystkich obszczekuje. Kolejny – wyżła, którego ulubionym zajęciem jest kopanie dołów w grządkach i rabatach – dodają sąsiedzi pana Mieczysława, których także drażni psia obecność.
Działkowcy, właściciele zwierząt, tłumaczą, że ogródki są także dla ich pupili. – Przecież nie zostawię psa w domu, jak jest ładna pogoda, a mam robotę na działce. Zakaz jest po prostu absurdalny. Dlatego w łamaniu go nie widzę nic zdrożnego – twierdzi Teresa Bielawska, jedna z działkowiczek. Zarzeka się, że psa ma zawsze pod kontrolą. – Oczywiście, że właściciele muszą zachować się odpowiedzialnie, bo przecież odpowiadają za to, co robi ich zwierzę – dodaje.
Inni działkowcy „psiarze” problem bagatelizują. – Moja działka, mój pies. Co to was obchodzi? – niezbyt grzecznie odpowiada na pytanie jeden z nich. – Dopóki takie bydle kogoś nie pogryzie, wszyscy będą udawali, że nie widzą problemu – przestrzega pan Mieczysław.
Dyrekcje ogródków mają regulaminy, ale możliwości, aby go egzekwować, są ograniczone. W praktyce zapis o zakazie wprowadzania psów na działki jest martwym przepisem. – Straż miejska interweniuje tylko wówczas, jeśli otrzyma zgłoszenie, że pies narobił szkód lub kogoś pokąsał. Inaczej sprawa jest „czysta” – usłyszeliśmy w SM.
Zlikwidować przepisu się nie da, bo to odgórne zalecenie. Zmusić działkowiczów, by zostawiali zwierzęta w domu, lub przywiązane przed bramą ogródków? – To niewykonalne – mówią zarządcy. Pozostaje tylko przymykać oczy i liczyć na to, że zwierzęta będą zachowywały się grzecznie.
Regulamin jak z PRL
Zapisy regulaminu pracowniczych ogródków działkowych niewiele się zmieniły od czasów upadku poprzedniego ustroju. Jest tam, między innymi, zapis o czynie społecznym (zamienionym na prace społeczne). Obowiązek ich wykonania mają wszyscy działkowcy, chyba że… zapłacą. Ekwiwalent roczny wynosi 30 złotych.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.