W marcu podczas cyklicznej imprezy (XXVIII Bieg Izerski i XXII Bieg Retro) kilka metrów za budynkiem Stacji Turystycznej Orle jeden z pracowników schroniska znalazł kota – skrajnie wycieńczonego, wychudzonego i zmarzniętego. Zwierzę ledwo przetrwało srogą zimę, błąkając się po izerskich lasach. Kot nie mógł utrzymać się na wychudzonych, wątłych łapkach. Ledwo oddychał.
Pracownicy Orla ruszyli na ratunek – weterynarz, kosztowne, długotrwałe leczenie, codzienna opieka. Inicjatywę wsparła rzesza turystów. Kot żyje. Ma dach nad głową. Ma ciepły kąt.
Dziś ma się coraz lepiej. Przez 3 miesiące przybrał na wadze około 2kg. Po zimowej traumie nie chciał wychodzić ze schroniska na zewnątrz. Od kilku dni już wychodzi, by wygrzewać się w izerskim słońcu. Regularnie odwiedza weterynarza, dostaje leki.
Kot, któremu turyści nadali imię Orluś, codziennie okazuje olbrzymią wdzięczność za uratowanie życia.
- Orluś stał się naszą maskotką i jest bardzo lubiany. Prosimy turystów z psami, by wchodząc do Orla utrzymywać pupili na smyczach. Większe psy powinny mieć kagańce. Kot jest jeszcze słaby. Nie obroni się przed ewentualnym atakiem - mówi Stanisław Kornafel, gospodarz Stacji Turystycznej Orle






Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.