Budynek opuszczony kilka lat temu przez ostatnich lokatorów z przydziałem ZGL, został zabezpieczony przez administrację przez zamurowanie okien i drzwi. Jednak wkrótce dostali się do środka bezdomni. Jak powiedzieli nam okoliczni mieszkańcy, koczowali tam bez przerwy. Jeden z nich hodował tam nawet psa.
Ogień został zaprószony najprawdopodobniej na strychu, gdyż spłonęła większość dachu i środkowa część stropu. Strażacy po wejściu do środka na szczęście nikogo tam nie znaleźli. Budynek nadaje się już tylko do rozbiórki.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.