Sąd uznał, że pomówienie Miodka narusza jego cześć i dobre imię. Stwierdził też, że Braun nie przedstawił żadnych dowodów na to, że współpraca naukowca z SB rzeczywiście miała miejsce.
– Jedyne dowody to zapisy z ewidencji Służby Bezpieczeństwa, z których wynika, że profesor był jedynie kandydatem na TW, ale go z listy wykreślono. A całość dokumentacji sporządzono bez wiedzy Miodka – donosi piątkowa Polska Gazeta Wrocławska.
Braun odwoła się od wyroku i nie wycofał zarzutów wobec profesora Miodka.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.