Czwartek, 11 czerwca
14°C Jelenia Góra
reklamy

Przemilczana zbrodnia czy nieszczęśliwy wypadek?

Audio

Czytaj na głos

Autor: Aga 2 min czytania

Śledztwo dotyczące czerwcowej śmierci leśniczego z Janowic Wielkich zostało umorzone. Prokuratura wykluczyła udział osób trzecich. Sprawa jednak w dalszym ciągu budzi wiele wątpliwości.

Śmierć Tomasza J., do której doszło w czerwcu, wstrząsnęła całą okolicą. Przypomnijmy, że ciało leśniczego znalezione zostało w rzece. Na pierwszy rzut oka wyglądało na nieszczęśliwy wypadek.

Według oficjalnej wersji, Tomasz J. w niewyjaśnionych okolicznościach spadł z mostku do rzeki i zginął na miejscu. Co naprawdę wydarzyło się w nocy z 2 na 3 czerwca tego roku? Wersji dotyczących tej kwestii jest kilka.

W śledztwie przeprowadzonym przez prokuraturę nie udowodniono, aby do tragedii przyczyniły się osoby trzecie. Dla rodziny i przyjaciół ofiary sprawa nie jest jednoznaczna.
- Obrażenia ciała nie wskazywały na to, że był to wypadek - mówi matka Tomasza J. Jej zdaniem po zwykłym upadku z takiej wysokości aż tak rozległe rany nie powinny wystąpić.

Większość mieszkańców w ogóle boi się wypowiadać na ten temat. Ci, którym pozwala na to odwaga, mówią wprost: - Za szybko umorzone śledztwo, natychmiast uciszona sprawa przez nadleśnictwo o czymś świadczy - opowiada jeden z mieszkańców Janowic Wielkich. - Komuś widocznie musiało na tym zależeć. Nie będę pokazywał palcami, ale myślę, że wszyscy wiedzą o kogo chodzi. Ktoś na tej śmierci po prostu skorzystał – dodaje.

Tę wersję potwierdza również ksiądz, który w czerwcową tragiczną noc był naocznym świadkiem dziwnej sceny.
- O wpół do drugiej w nocy zaczęły ujadać psy, wyszedłem, żeby zobaczyć co się dzieje. Widziałem jak dwóch mężczyzn średniego wzrostu ciągnęło trzeciego trzymając go za ramiona. Jego nogi ciągnęły się po ziemi - relacjonuje proboszcz parafii Janowice Wielkie.

- Kto to był, Bóg jeden wie. Z tego co wiem, przed całym zajściem grożono Tomaszowi J. – Miał na siebie uważać. O co dokładnie chodziło, nie wiem. Jedno jest pewne, to nie był zwykły wypadek – przekonuje proboszcz.

Inni mieszkańcy uważają, że ktoś mógł go najpierw potrącić samochodem. - Mogło być tak, że zginął potrącony przez samochód w wyniku czego wpadł do rzeki - rozważają. Sąsiedzi i znajomi wykluczają fakt, że mógł sam skoczyć do Bobru. Twierdzą, że był to człowiek na tyle rozsądny i spokojny, że nie można mówić tu o żadnym samobójstwie. Wykluczają też możliwość, że ofiara spadła w nurt rzeki po wypiciu alkoholu.

Tomasz J. osierocił dwunastomiesięczną córeczkę. W tym roku miał się pobrać ze swoją narzeczoną. - Ogólnie był człowiekiem bardzo spokojnym, znanym i przez wszystkich lubianym - mówi sąsiadka, Genowefa Pawelska. - Jest nam wszystkim naprawdę bardzo szkoda. - Jest mi bardzo ciężko rozmawiać na ten temat - mówi matka ofiary, Janina J. - Bardzo ciężko jest pochować syna. Chciałabym jednak poznać prawdziwą odpowiedź na pytanie - dlaczego musiał zginąć?

Czy dojdzie do powtórnego wszczęcia śledztwa w tej sprawie, na razie trudno przesądzić. Taka możliwość, oczywiście, istnieje.

reklamy

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Firma Dekarska DACHY Firma z wieloletnim doświadczeniem wykona wszelkiego rodzaju usługi dekarskie Dachówka blachodachówka Gont Papa Rynny Obróbki - drobne naprawy … Firma metaloplastyczna z Jeleniej Góry zatrudni do produkcji Firma metaloplastyczna z Jeleniej Góry zatrudni ślusarza-spawacza lub osobę do przyuczenia na spawacza. Oferujemy stabilne zatrudnienie ( 4850-5100 … Praca na stolarni/ produkcja Szukamy do pracy na produkcję leżaków i tartak Wojcieszyce Więcej informacji udzielę telefonicznie Operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych Firma Corful zatrudni do pracy na stanowisku: operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych. Praca w…

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

reklamy
TikTokowa Jelonka