W niedzielę, 18 maja, cieplickie błonia przy ul. Lubańskiej zapełniły się posiadaczami szlachetnych ras i ich wyfryzowanymi pupilami. Przed padającym deszczem chroniły wszystkich parasole. Organizatorzy mieli pecha. Jeszcze w sobotę była piękna pogoda, a niedziela powitała wszystkich pluchą.
Jak podkreślił pan Mariusz, właściciel hodowli buldogów angielskich z Sobótki, lejący deszcz sprawia, że psy są rozjuszone, a wręcz rozwścieczone. – Deszcz najbardziej doskwiera psom długowłosym, ale ich właściciele doskonale wiedzą, jak ochronić pupila – powiedziała Teresa Rupniewska, przewodnicząca zarządu oddziału Związku Kynologicznego. Dodała, że impreza odbywa się bez względu na pogodę.
Opinie dotyczące organizacji wystawy są zróżnicowane. Małgorzata i Ireneusz z Wrocławia, właściciele owczarka polskiego stwierdzili, że pokaz powinien odbywać się w hali sportowej, a nie na boisku. – Uniknęlibyśmy wówczas chaosu spowodowanego przez deszcz i nie martwilibyśmy się o to, że cały dzień przygotowywaliśmy psa na wystawę, a pogoda zniweczyła nasze zamierzenia.
Dorota z Kielc uważa, że impreza jest bardzo dobrze zorganizowana, zwłaszcza oznakowanie, które w znacznym stopniu ułatwia dojazd, a co do pogody to nikt nie jest w stanie jej przewidzieć.
Na wystawę przybyli również entuzjaści czworonogów, którzy nie mają w domu psa. – Chcieliśmy pooglądać szlachetne i nietypowe odmiany psów, w czym nie przeszkadza nam nawet zła pogoda – powiedzieli nam Agnieszka i Robert ze Świdnicy
A było co oglądać. Wśród zgromadzonych ras dostrzegliśmy pinczery małpie, dogi argentyńskie, basenji, nagiego psa peruwiańskiego, shibę, lagotto romagnolo, czuwacza słowackiego, lwiego pieska, appenzelle, charta polskiego, owczarka podhalańskiego i wiele innych.
Z pluchy cieszyli się za to policjanci, bo zła pogoda odstraszyła posiadaczy samochodów. Przy Lubańskiej nie było spodziewanego paraliżu ruchu drogowego.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.