To nie jedyna wiata, którą łobuzy traktują kamieniami, pięściami i sprejem. W Jeleniej Górze próżno chyba szukać przystanku, którym by się nie zainteresowali. Z tego powodu MZK traci rocznie setki tysięcy złotych. Pieniądze podatników idą w błoto, bo z reguły wkrótce po wymianie szyby, trafia w nią wandal i trzeba raz jeszcze płacić za naprawę wiaty.
A chuligani z reguły pozostają nieuchwytni. Potwierdzają ją wyjątki. Zimą strażnikom miejskim udało się złapać bandę pijanych łysoli, którzy wyładowywali swoją energię na budce przystankowej. Jednak kary, jakie z tego tytułu ponoszą sprawcy, są na tyle niskie, że nie zniechęcają do powrotu na przestępczą i bezsensowną drogę niszczenia.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.