To właśnie tutaj, między 1953 a 1963 rokiem, biło jedno z najcenniejszych uranowych serc Polski. Kopalnia, ukryta na północny wschód od skromnych zabudowań, pracowała dzień i noc, wydzierając ziemi rudę tak cenną, że jej wartość mierzyła się nie tylko w tonażu, ale w geopolitycznej potędze.
https://www.youtube.com/watch?v=wWyhiR8VPMc
Uran z Radoniowa należał do najbogatszych złóż w kraju. Każdy wagon wyjeżdżający spod ziemi był jak skrzynia niebezpiecznego skarbu, cenniejszego niż złoto czy diamenty razem wzięte.
Czytaj także: Cienie uranu – tracili zdrowie dla chleba
W kopalni tej pracowali Polacy pod specjalnym nadzorem żołnierzy radzieckich – tak było do 1961 roku. Po przejściu kopalni pod polski zarząd wydobycie uranu nadzorował Urząd Bezpieczeństwa. Dokumentacja zakładu była oznaczona kryptonimem „Ściśle tajne” i odtajnienie nastąpiło dopiero w latach 90-tych. Nikomu nie wolno było fotografować kopalni ani hałd górniczych.
Dziś wydaje się to odległym snem. W 1963 roku zasoby o wartości przemysłowej zostały wybrane, a kopalnia zamilkła. Jednak dla uważnych tropicieli przygód Radoniów wciąż jest miejscem do odkrywania. Pozostały tam szczątki urządzeń, poskręcanych i porzuconych niczym po ewakuacji w pośpiechu. Sterczą hałdy skały płonnej, niemal jak kopce termitów, ale zbudowane przez ludzi, nie naturę.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.