Requiem Verdiego niewątpliwie wymyka się wszelkim konwencjom. Jest niesamowitym spotkaniem sacrum i profanum, które słuchaczy nie pozostawia obojętnych, a jego pojawienie się na estradach od lat wywołuje niezmienne zainteresowanie. Kompozycja wyrosła na gruncie chrześcijańskich tradycji i symboli, jednak nie mieści się w liturgicznych ramach. Dzieje się tak zarówno ze względu na imponujący rozmiar dzieła, jak i niesamowicie silną - jakże charakterystyczną dla mistrza włoskiej opery - dawkę emocji i dramatyzmu. Trudno się dziwić tak osobistej ekspresji uczuć, gdyż ostatecznym bodźcem do napisania tak emocjonalnej mszy żałobnej był wstrząs jaki wywołała u Verdiego śmierć Alessandro Manzoniego, pisarza, którego kompozytor podziwiał od lat młodzieńczych - podkreślali organizatorzy.
W dawnym kościele garnizonowym zgromadziło się wielu melomanów, którzy byli świadkami muzycznego święta z udziałem chórów, solistów i orkiestry symfonicznej.
Wystąpili: Szymon Makowski – dyrygentrnCatarina Coresi (Rumunia) – sopranrnElżbieta Kaczmarzyk-Janczak – mezzosopranrnAlexander Pinderak – tenorrnDamian Konieczek – basrnChór Fenix z Wrocławia - przygotowanie chóru: Agnieszka Franków-Żelazny i Aleksandra Dudycz, Chór im. Stanisława Krukowskiego Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu - przygotowanie chóru Agnieszka Franków-Żelazny i Magdalena Wojtas, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Dolnośląskiej. Koncert poprowadziła Elżbieta Terlega-Stachów.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.