Ale poczytałem dalej i okazuje się, że w ten sposób sobie szkodzimy. Na początku pracodawca(y) chwalą nas za pracowitość i zaczynają na nas ćwiczyć tzw. syndrom osła (udźwignie kolejny ciężar, czy nie) dokładając obowiązków i chwaląc nasze zaangażowanie pod niebiosa. Aż do chwili, kiedy z jakiegoś powodu nie wywiążemy się z tzw. górki. Wtedy stajemy się leniami i pierwszymi do zwolnienia za obijanie się. Przemyślałem to i autorowi książki przyznałem rację: róbmy (tylko) swoje.
Róbmy (tylko!) swoje
Audio
Czytaj na głos
pixabay.com
Rób tylko to, co masz w zakresie obowiązków, nie wychylaj się z nadgorliwością – przeczytałem w jednej z książek i pomyślałem: autora chyba „pogięło” , bo przecież trzeba się starać.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.