Jak już pisaliśmy, do tragedii doszło 13 kwietnia 2015 roku w jednym z kasyn w Zgorzelcu. Jak wynika z ustaleń policji i prokuratury, to były porachunki między dwoma grupami zajmującymi się rozprowadzaniem narkotyków. Jednak jeden z podpalonych mężczyzn był przypadkową ofiarą.
Piotr G. nie przyznaje się do podpalenia mężczyzn. Twierdzi, że zrobiono z niego kozła ofiarnego. – Ja położyłem zapalniczkę na blacie, ten za ladą ją złapał, chciałem mu ją wyrwać i wtedy ona się zapaliła – tłumaczył oskarżony. Czy są uwierzy w tę wersję wydarzeń? Przekonamy się niebawem. Sprawcy, który był już karany za rozbój i kradzieże, grozi dożywocie.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.