Pierwszy turniej na ziemiach śląskich odbył się na Zamku Grodziec w 1989 roku, potem był turniej konny w Wojcieszowie i mając chwilę czasu przyjechaliśmy na Chojnik. Jurek Czajka zobaczył nas w strojach i po prostu "kupił temat" od razu - wspomina Andrzej Ciosański, kasztelan Zamku Chojnik.
Tradycyjnie, furorę w ocenie publiczności robili rycerze z Czech, którzy zaprezentowali się profesjonalnie, ale i z poczuciem humoru.
Czesi mają to do siebie, że mają większy dystans - nie robią tego z narodowo-patriotycznym zadęciem, jak u nas to się wszystko próbuje robić. Żartują sami z siebie, a przy tym mają spore umiejętności - stwierdził kasztelan "Jędrek".
Jedną z głównych konkurencji było strzelanie z łuku w Turnieju o Pierścień Kunegundy - w tym roku była to kopia XIV-wiecznego pierścienia ze skarbu w Colmar, wykonana ze złota przez złotniczkę Karolinę Tołysz, która jest specjalistką w odtwarzaniu dawnej biżuterii. Oprócz turnieju łuczniczego były konkurencje kusznicze, tj. 3 tury strzelania tarczowego o Złoty Bełt, turniej o tytuł Wielkiego Łowczego w strzelaniu do sylwetki zwierzęcia, turniej Wilhelma Tella w strzelaniu do jabłka (na głowie namalowanego dziecka).












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.