reklamy
Reklama
Czwartek, 11 czerwca
12°C Jelenia Góra
reklamy

Spacerkiem po ulicy Pocztowej

Audio

Czytaj na głos

Autor: TEJO 4 min czytania

Polak, Węgier – dwa bratanki: to powiedzenie musiało przyświecać tym, którzy w śródmieściu Jeleniej Góry otworzyli w latach powojennych restaurację Tokaj, jedyny lokal kuchni innych narodów w stolicy Karkonoszy. Nie wiadomo też, dlaczego otwarto ją w dawnej Restauracji Pocztowej, z niemiecka zwanej Postschaenke. Niemal

Dawna nowoczesność

Budowę gmachu poczty ukończono w roku 1912. Urząd Poczty Cesarskiej, jak godnie nazywała się wówczas ta instytucja, przeniesiono tam z byłej siedziby, ogromnej kamienicy na rogu Banhofstrasse (dziś 1 Maja).

Budynek wyprzedził swoją epokę, bo poczcie służy do dziś. Jak na początek XX stulecia był bardzo nowoczesny: z przestronną halą kasową oświetloną nie tylko lampami, ale i dużym świetlikiem w suficie.

Zamontowano tam, a jakże, jedną z pierwszych centrali telefonicznych w stolicy Karkonoszy. Uprzywilejowani abonenci mieli na początku trzycyfrowe numery.
Urządzenia telefoniczne, zainstalowane przez Niemców, służyły zresztą jeleniogórzanom jeszcze długo po 1945 roku. Nie zostały nawet wyłączone 13 grudnia 1981, w dniu wprowadzenia stanu wojennego przez władze PRL. Wtedy to telefonię unieruchomiono w całym kraju, ale jeleniogórzanie przez całą ówczesną niedzielę mogli swobodnie rozmawiać.

Kres „wojennym” pogawędkom przyniosła informacja zamieszczona w Monitorze Dolnośląskim, zastępczej reżimowej gazecie, która ukazała się 14 grudnia 1981 roku zamiast kilkudziesięciu innych tytułów. Dziennikarze donieśli, że w Jeleniej Górze telefony są czynne, a skutek był taki, że natychmiast je wyłączono.

Cały budynek wówczas zmilitaryzowano, a przed pocztą główną – jak się ją określa do dziś – pojawiły się koksowniki, żołnierze oraz zomowcy.

Pocztowe smaczki

Zapewne wygodniej byłyby im się ogrzać we wspomnianej już restauracji Tokaj. Gdyby nie surowe przepisy stanu wojennego, można by tam było wypić na przykład grzane wino. Gorącą herbatę z rumem serwowano przed grudniem w barze „Arnika”, który – jako w pewnym sensie relikt gastronomii lat Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – dotrwał do dziś.

Takich lokalików było na niemieckiej Poststrasse sporo, ale to właśnie Postchaenke był najbardziej wykwintnym z nich. Trudno powiedzieć, co tam jadano, ale sądząc po wystroju wnętrz, menu musiało być bogate. Lokal duży, podzielony na kilka sporych sal, na suficie belki zdobione polichromią, na ścianach – szlachetne boazerie i trofea myśliwskie. Stąd wniosek, że w karcie była dziczyzna, której w późniejszych latach raczej brakowało.

Za to w polskim Tokaju najważniejszym daniem był placek po węgiersku, którego zresztą nikt na Węgrzech nie zna. Do każdej potrawy przypisana tam była też ostrość niemal piekielna, która smak raczej zabijała i sprawiała, że na stół wędrowały także dania mniej smaczne. Mistrzowie kuchni uważali, że jak coś jest węgierskie, to musi zawierać paprykę, najlepiej w rekordowych ilościach.

Plusem lokalu był fakt, że porażone pikantnością podniebienie można było zalać prawdziwym, węgierskim tokajem, czyli smakowitym winem w kilku gatunkach. Oczywiście trunek nie zawsze był dostępny, za to wszędzie królowała woda „Marysieńka”, której produkcji zaprzestano w III Rzeczpospolitej.

A wszystko to działo się na parterze jednej z monumentalnych kamienic, zbudowanej na początku wieku XX w pięknym stylu secesji, w którym utrzymano zabudowę większości ulicy. Pocztową nazywa się od roku 1909, ale istnieć musiała wcześniej jako łącznik pomiędzy ścisłym centrum miasta a Wilhelmstrasse (Wojska Polskiego).

Filateliści mniej ważni

Idąc w jej kierunku, natrafiamy na małą uliczkę, na początku minionego stulecia jeszcze niezabudowaną, za to tonącą w zieleni skwerów i ogrodów. (Ich fragment zachował się zresztą do dziś, tam, gdzie obsługa istniejącej w miejscu Tokaju restauracji Bosman urządziła letni ogródek piwny).

Ta uliczka od 1912 roku nazywała się Kleine Poststrasse, czyli po prostu Małą Pocztową. Lokatorzy mieszczańskich kamienic wówczas tam zbudowanych mieli z okien ciekawy widok na zieleń i centrum Hirschbergu.
Polski Zarząd Miasta Jelenia Góra w roku 1945 nadał temu traktowi miano Filatelistów, którzy z pocztą też się kojarzą.

W końcu na szyld trafili Bohaterowie Getta, którzy niewątpliwie od filatelistów są ważniejsi.

Wspomniane widoki zostały przysłonięte w latach 60-tych ubiegłego wieku, kiedy przy Bohaterów Getta postawiono niezbyt urokliwą kamienicę w stylu nawiązującym do realnego socjalizmu. Dziś blasku budynkowi dodaje niedawno temu odnowiona elewacja.

Pocztowa usługowa

Charakter handlowy Pocztowa zachowała do dziś. Na rogu Kleine Poststrasse z Poststrasse był sklep spożywczy i kolonialny. W ciepłych porach roku towary wystawiano w skrzynkach przed wystawę, a ceny artykułów spisywano kredą na tablicach. W latach PRL placówka diametralnie zmieniła swoje przeznaczenie, bo powstał tam sklep z artykułami dla… milicjantów, głównie odzieżą. Wynikało to po pierwsze z uprzywilejowania tej grupy mundurowych, a po drugie – z mizerią zaopatrzenia w innych odzieżowych sklepach, Na szczęście wszyscy okazali się równi wobec kryzysu, bo półki tego przybytku też zaczęły świecić pustkami.

W latach 90. minionego stulecia sklepik wrócił do pierwotnego przeznaczenia i otwarto w nim, działające do dziś, delikatesy.

Na parterach dalszych kamienic działały i działają zakłady rzemieślnicze. Z kolei na rogu wieńczącej Poststrasse – Franzstrasse (dziś Okrzei), na parterze potężnej kamienicy znów można było zjeść niezły obiad. Znajdowała się tam kolejna restauracja na tym trakcie o nazwie Keiserecke, co w wolnym tłumaczeniu można zrozumieć jako Cesarska.

W latach Polski Ludowej trafiły tam redakcje mediów: Nowin Jeleniogórskich i Gazety Robotniczej. Później siedzibę miała Telekomunikacja Polska. Inwestycja w windę dla niepełnosprawnych, która miała tym osobom ułatwić dostęp do TPSA okazała się jednak mało potrzebna, bo biuro obsługi klienta w Jeleniej Górze telekomunikacja zlikwidowała.

Seans w Capitolu

Najnowszym obiektem na Poststrasse jest zbudowane w latach 30. XX wieku kino Capitol. Imponujący gmach o modernistycznej linii, największym wówczas ekranie i najbardziej elegancką widownią. Zbudowano go jednak nie tylko dla miłośników X Muzy, ale dla fanów kabaretów oraz varietés. Powstał tam kanał dla orkiestry, która takowym przygrywała, a na zapleczu urządzono coś w rodzaju garderób.

Występy artystyczne odbywały się tam także w latach powojennych, ale kino było i pozostaje miejscem premier największych hitów ówczesnej i współczesnej kinematografii.

Po 1945 roku nazwę kina zmieniono na „Lot”. Złośliwi twierdzą, że tylko dlatego, iż takie słowo w języku polskim dało się ułożyć z liter poniemieckiego neonu. I nie trzeba było zamawiać nowego.

I tu, mając przed oczami zaplecze siedziby poczty, naszą wędrówkę po Pocztowej kończymy. Wchodzimy na seans do kina. Tam raczej nic o dawnej Jeleniej Górze nie wyświetlą.

reklamy

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
Praca na stolarni/ produkcja Szukamy do pracy na produkcję leżaków i tartak Wojcieszyce Więcej informacji udzielę telefonicznie Wymiana piecy, kotłów gazowych, montaż instalacji, serwis NOWOCZESNE OGRZEWANIE BEZ KOMPROMISÓW Profesjonalna wymiana kotłów i pieców gazowych | Montaż | Serwis Już od 24 lat pomagamy naszym klientom t… Zatrudnimy Koordynatora projektów Euroregion Nysa zatrudni osobę na stanowisku Koordynatora/ki projektów do obsługi projektów/wnioskodawców niemieckich w Programie Interreg Fundusz Ma… Elektryk / Elektromechanik „Rauschert” Sp.z o.o. Sp.k. z siedzibą w Mysłakowicach jest firmą z kapitałem niemieckim o długoletniej tradycji w produkcji ceramiki technicznej. Pr… Operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych Firma Corful zatrudni do pracy na stanowisku: operator maszyn produkcyjnych oraz pakowacz gotowego produktu - produkcja tulei papierowych. Praca w…

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

reklamy
TikTokowa Jelonka