Kilka dni temu strażnicy miejscy podjęli interwencje przekazaną przez Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta w sprawie psa, który został przywiązany na krótkiej smyczy do drzewa i tak pozostawiony od kilku dni. Bez wody, bez budy, bez żadnego zabezpieczenia przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi.
Po rozpytaniu mieszkańców okazało się, że kilka dni wcześniej na otwarty teren, który znajduje się za domem, weszła kobieta, przywiązała psa do drzewa i sobie poszła - relacjonuje Artur Chmielewski ze Straży Miejskiej. - Jak mówili myśleli, że pies został przywiązany na chwilę. Zakłopotani mieszkańcy, chwilowo zajeli się psem dając mu wodę i coś do jedzenia, ale jak twierdzą, nie mają możliwości opieki nad takim dużym zwierzęciem. Zwrócili się z prośbą o pomoc. Decyzja mogła być tylko jedna, pies zostął zabrany i przewieziony do schroniska, gdzie będzie oczekiwał na włascicielkę lub trafi do adopcji.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.