Agnieszka Rafińska: Witam. Jak sampoczucie?
Bartłomiej Kiciński: - Dziękuję. Bardzo dobrze. Jestem trochę zmęczony obowiązkami zawodowymi, ale jakoś daję radę.
Poprzedni sezon w Twoim wykonaniu można uznać za całkiem udany, patrząc na ilość punktów, które zdobywałeś w meczach. Co Ty o tym sądzisz?
- Sezon w moim wykonaniu? Ciężko powiedzieć. Kontuzje mi przeszkodziły w utrzymaniu optymalnej formy. Fauli w moim wykonaniu też nie brakuje. Naprawdę ciężko mi ocenić swoją osobę w poprzednim sezonie.
Wspomniałeś o kontuzjach. W swojej karierze miałeś już parę poważnych urazów. Czy odczuwasz jeszcze ich skutki?
- Akurat teraz nie, ale na początku sezonu opuściłem parę meczy z powodu powtórnego urazu skręconej kostki. Kontuzje ciągnęły się za mną praktycznie przez ostatnie 2 lata. Aktualnie jest wszystko w porządku i oby tak dalej.
Pomówmy o przyszłym sezonie. Jak już wiemy, "nowym/starym" trenerem będzie Ireneusz Taraszkiewicz, szkoleniowiec Olimpii Legnica. Był on również asystentem Leszka Oleksego za czasów Spratakusa.
- Tak, pamiętam tego szkoleniowca. Jest bardzo wymagający. Można być pewnym, że wprowadzi dyscyplinę do drużyny. Nie będzie w niej teraz miejsca dla słabych zawodników.
To znaczy, że nie było dyscypliny za trenera Radziwanowskiego? Jak oceniasz sezon w jego wykonaniu?
- Akurat trener Radziwanowski bardzo chciał wprowadzić w drużynę jakiegoś dobrego ducha, ale nie potrafił dogadać się z zawodnikami, mimo że jest naprawdę sympatycznym człowiekiem. Nie twierdzę, ze jest słabym szkoleniowcem, bo zdobył z juniorami brązowy medal Mistrzostw Polski a także wchodził dwa razy z drużyną do I ligi. Było ciężko, bo trzeba przyznać, że w poprzednim sezonie po prostu nie mieliśmy drużyny. Zawodnicy byli po to żeby być.
To znaczy, że nie byliście zgraną drużyną?
- Jeżeli chodzi o boiskowe zgranie, to byliśmy naprawdę dobrze współpracującą grupą. Poza parkietem, było trochę gorzej. Widoczna była różnica charakterów pomiędzy starszymi zawodnikami a młodszymi. Być może dlatego, że starsi byli bardziej doświadczeni a młodzi dopiero się uczyli dorosłej koszykówki. Ciężko to stwierdzić jednoznacznie.
A do każdego meczu podchodziliście tak samo?
- Trzeba otwarcie przyznać, że na początku sezonu mobilizacja była większa. Później trochę jakoś to ucichło.
To może teraz o przyszłym sezonie. Wiesz coś o wzmocnieniach lub osłabieniach?
- O osłabieniach na razie nie wiem nic. Natomiast do drużyny mają przyjść doświadczeni zawodnicy, którzy kiedyś grali w Jeleniej Górze, jak Dariusz Połubiński czy Piotr Tarasewicz. To wszystko co mogę teraz powiedzieć.
Kiedy zaczynacie przygotowania do sezonu?
- Na razie odpoczywamy a treningi wznawiamy w sierpniu.
O jakie cele będziecie walczyć w przyszłym sezonie?
- O jak najwyższe. Ale już krążą plotki, że jeżeli nie zrobimy teraz awansu drużyna koszykówki w Jeleniej Górze przestanie istnieć.
Bardzo mocne słowa.
- Niestety. Niektórzy nie widzą przyszłości dla naszej drużyny.
Bartek całą swoją karierę spędziłeś w Jeleniej Górze. Powiedz czy miałeś propozycje z innych klubów?
- Kiedyś miałem ofertę z Astorii Bydgoszcz, ale kontuzja uniemożliwiła mi przejście do tego klubu. Jeszcze 5 lat temu miałem też swojego menadżera, który załatwiał mi transfery do innych zespołów, ale niestety znowu kontuzja stanęła mi na przeszkodzie i w taki oto sposób czar prysł.
Więc zostaje mi życzyć zdrowia i powodzenia w walce o awans. Dziękuję za rozmowę.
- Ja również dziękuję.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.