Wiadomo, pandemia – nie wszystkie dotychczasowe miejsca głosowania teraz spełniają warunki sanitarne. To każdy rozumie. Trudno natomiast zrozumieć, że nie było obwieszczeń wywieszonych w mieście o zmianie adresu lokali wyborczych i ludzie „odbijali się” od zamkniętych drzwi, na których – to prawda – wisiała kartka, gdzie udać się teraz.
Na szczęście na moim osiedlu – pewnie także na innych – zadziałała „poczta sąsiedzka”, ale przy okazji ludzie głośno mówili, co sądzą o takiej organizacji wyborów. Zabrakło organizatorom pieniędzy na druk obwieszczeń, czy wyobraźni?












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.