Paweł Winiarski potwierdza, że teraz zachorowań jest więcej. – Podczas jednego dyżuru opieki nocnej przyjąłem ostatnio czterdzieści osób z objawami infekcji wirusowej, czyli bólami mięśniowo-stawowymi i wysoką gorączką. W grudniu i styczniu przyjmowałem jedynie po kilka osoby – mówi.
- Pogoda i brak mrozu nie ma tu nic do rzeczy. To wszystko przez „zabieganie” i w konsekwencji osłabienie organizmu, który staje się bardziej podatny na wszelkie wirusy. Lekarstwa na nie ma. Najważniejsze, by położyć się do łóżka, wygrzać, pić dużo ciepłych napojów i odpocząć przez kilka dni, żeby nie doprowadzić do powikłań – radzi Paweł Winiarski.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.