Podróż. Do końca sam nie wiem, dlaczego takie skojarzenie. Podróż i książka jako druh wierny, który nie poszuka sobie innego towarzysza. Co najwyżej ty go odrzucisz w znudzeniu, znużeniu lub zmęczeniu. Jednak gdybym jeździł jak jeszcze kilkanaście lat temu niczym wariat między Jelenią Górą, Warszawą i Jelenią Górą, nie zawahałbym się ani chwili i zabrał do przedziału wolumin Andrzeja Więckowskiego. To dobra pozycja dla krajan, którzy wciąż poszukują swojego miejsca. Nie do pogardzenia dla tych, którzy już locus odnaleźli.
Obserwatorium Karkonoskie wpisane jest w tę pozycję nie bez powodu. Otóż zawiera ona w wersji poszerzonej wszystkie eseje, które prowadzący owo wydarzenie od roku 2007 do 2010 wygłaszał jako pełne polotu, a czasami i niezrozumienia, wstępy. Autor nie posługuje się bowiem językiem w lot chwytanym. Idiolekt, czyli mowa osobnicza Andrzeja Więckowskiego, jest nasączona intelektualizowanym podejściem do otaczających nas zjawisk. Ale czy to zarzut? Nie!
Są bowiem pozycje i ich autorzy, którzy – ot tak prosto z mostu – kładą literacką kawę na ławę. Księgarskie półki od takich właśnie książek się uginają. I dobrze. Ale z drugiej strony brakuje czegoś do gimnastyki umysłu. Czegoś, co intryguje, zmusza do poszukiwania, do zgłębienia, do zdobycia kolejnego stopnia wtajemniczenia. Chwycenia wiedzy, która sama w sobie jest niezgłębiona i bezgraniczna.
Otwarta na wizję i jednocześnie dająca impuls do buszowania po meandrach zwojów mózgowych. Książka, która niosąc ze sobą mądrą refleksję, kształtuje ducha lokalności. Pozwala nam pojąć nasze „tu i teraz” we wszystkich (może prawie wszystkich) jego wymiarach. Oczywiście nie jest to możliwe bez wspinaczki, niełatwej wszak, ale dającej zdobywcy satysfakcję ze stanięcia na szczycie tego „ośmiotysięcznika”.
Wgłębiając się w lekturę „Wejścia na świętą górę” doświadczyłem kilka świetnie wytłumaczalnych „déja vus”. Brałem bowiem udział (głównie bierny, ale zdarzyło się też, że czynny) w większości sesji Obserwatorium Karkonoskiego. Przezwyciężywszy początkowy sceptycyzm, stałem się z czasem jednym z fanów tego forum. I wiele z tekstów zamieszczonych w książce już raz słyszałem w brzmieniu oryginału. Dodam, że ulotnym. Jakże mi wtedy brakowało powrotu do niektórych tez Andrzeja Więckowskiego. Nierealnego w sumie bez możliwości sięgnięcia do źródła. Teraz to źródło tętni obok mnie.
Książkę podzielono na księgi kipiące poetycką prozą mędrca filozofa i poety lokalności. Z treści – poza wieloma kontekstami i refleksjami poszczególnych tematów – wniosek jest podstawowy: te słowa wyszły spod pióra kogoś, kto swój region kocha. Choć wytyka mu wiele niedoskonałości, czyni to nie z poczucia własnej wyższości, ale z troski o świat wokół nas.
Do wejścia w owo sylwiczne uniwersum zaprasza wstępem Henryk Waniek. Był zresztą gościem Obserwatorium Karkonoskiego. Ten znakomity malarz i pisarz tak je podsumowuje: „Obserwatorium Karkonoskie /…/ stało się już poważną lokalną instytucją, lub raczej wypróbowanym klubem lokalnych dobrych duchów, platformą reanimacji regionu i – kto wie? – pasem startowym dla tych, którzy będą zapełniać treścią jego białe plamy; kształtować jego przyszłą dorzeczność i przyzwoitość. Oby.”
Obserwatorium Karkonoskie póki co znikło z kalendarza wydarzeń Biura Wystaw Artystycznych. Sam prowadzący przyznał, że być może idea się nieco wypaliła i potrzebny jest drugi oddech. Ale – o ile zapotrzebowanie będzie – obserwatorium powróci. Niemniej jednak warto ten drugi oddech złapać wchodząc na świętą górę, czyli czytając zbiór myśli Andrzeja Więckowskiego.
I nie tylko. „Wejście na świętą górę” zawiera bowiem kilka tekstów Jana Stolarczyka, który – wraz z gronem entuzjastów – zabawił się w poszukiwania zapomnianego plemienia Wierzcholców. Aby obraz był pełen, słowu pisanemu towarzyszy ilustracja: fotografie Karkonoszy autorstwa: Ewy Andrzejewskiej, Janiny Hobgarskiej, Wojciecha Zawadzkiego i Tomasza Mielecha. Nazwiska znane na tyle, że biografii nie będę w tym miejscu przytaczał.
Promocja „Wejścia na świętą górę” będzie miała miejsce 10 marca o godz. 18 w Biurze Wystaw Artystycznych, które – przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego we Wrocławiu i Urzędu Miasta w Jeleniej Górze, tę książkę wydało.