Przekonani, że znaleźli zwłoki, zawiadomili o tym policję. Okazało się jednak, że delikwent żyje. Był jednak kompletnie zamroczony alkoholem i nie dawał znaków życia.
Prawdopodobnie nie zdawał sobie nawet sprawy, że przebył śmieciarką kilkanaście kilometrów. Badanie alkomatem wykazało, że ma on 2,5 promila we krwi. Policjanci ustalili jego tożsamość.
Wzięty za denata, pijany do nieprzytomności „pasażer na gapę” zabrany przez śmieciarkę, to 70-letni mężczyzna bez stałego miejsca zamieszkania. Obecnie został umieszczony w policyjnym pomieszczeniu, gdzie pozostanie do wytrzeźwienia.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.