– Poniedziałkowe rozmowy dotyczyły głównie spraw mieszkaniowych i bytowych – powiedział M. Zawiła – ale nie tylko. Szczególnie cenię sobie tych gości urzędu miejskiego, którzy przychodzą ze sprawami dotyczącymi nie tylko swoich osobistych problemów, choć one dla każdego z nas są w oczywisty sposób najważniejsze.
Często się jednak zdarza – tak jak wczoraj – że rozmawiają o problemach sublokalnych, sprawach kłopotliwych dla jakiegoś konkretnego kwartału miasta, czy jednej konkretnej ulicy, co Marcin Zawiła odbierA jako wyraz troski o wspólne sprawy.
Faktem jest, że czasami do urzędu zgłaszają się ludzie, których kłopoty dotyczą zupełnie innych sfer życia, m.in. ich relacji w ramach spółdzielni mieszkaniowych, które w każdym mieście są autonomicznymi organizmami, których życie regulują zarządy tych społeczności. Wówczas samorządowcy mogą im poradzić tyle tylko, by zgłaszali się do kompetentnych, właściwych dla sprawy administracji.






Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.