Uczestnicy mieli na głowach lampki-czołówki i dzięki temu widzieli trasę przed sobą.
- Wrażenia były wręcz nieziemskie. I ta wspaniała śnieżna sceneria. Bajka dosłownie - słyszymy od uczestników.
Wygrał Piotr Sobiszewski, ale wyjątkowo dzielnie gonił go Adrian Kochman. Na trasie spadła mu z głowy... lampka. Dalszą trasę przebył, można rzec, dzięki światłu Księżyca. I dzięki temu zajął drugie miejsce.
- Ten zjazd Adriana z Górnego Duktu bez czołówki przejdzie chyba do historii Biegu Piastów - komentuje jedna z uczestniczek zawodów.












Skomentuj
Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.
Nie ma jeszcze komentarzy.