Wtorek, 30 czerwca
19°C Jelenia Góra
reklamy

Dramat pod zaporą trwa. Metrowy węgorz walczył o życie, wędkarz nie wytrzymał. Na miejscu pojawiły się służby

Audio

Czytaj na głos

Autor: Marek Tkacz 3 min czytania

Dzień po publikacji naszego materiału ponownie pojechaliśmy pod zaporę w Pilchowicach. Choć trwa zbieranie śniętych ryb, obraz, który zastaliśmy, jest wstrząsający. Wśród setek martwych ryb wciąż trafiają się żywe, walczące o przetrwanie. We wtorek na miejscu pojawiły się również liczne służby, które pobierały próbki wody do badań.

reklamy

To, co wczoraj opisywaliśmy na podstawie relacji wędkarzy i zdjęć z miejsca zdarzenia, dziś mogliśmy zobaczyć na własne oczy.

Zarówno powyżej, jak i kilkaset metrów poniżej zapory nadal leżą setki śniętych ryb. W powietrzu unosi się intensywny odór rozkładających się zwierząt. Pracownicy Tauron Ekoenergia prowadzą ich zbiórkę i przygotowują do utylizacji, jednak ryb jest tak dużo, że akcja wciąż trwa.

Najbardziej poruszające sceny rozegrały się podczas rozmowy z **Krzysztofem Wilczewskim z Pilchowic**, wieloletnim wędkarzem. Idąc wzdłuż brzegu pokazywał kolejne martwe leszcze, okonie i dużego sandacza. Nagle zauważył ogromnego węgorza.

– **On jeszcze żyje... Zobaczcie. To prawie metrowy węgorz. Jeszcze walczy...** – mówił z wyraźnym wzruszeniem.

Chwilę później emocje wzięły górę. Widok konającego węgorza i setek martwych ryb okazał się dla niego zbyt trudny. Pan Krzysztof nie był w stanie powstrzymać łez.

– **Ludzie, żyjemy w XXI wieku. Niech w końcu służby się tym zajmą** – mówił, pokazując dramatyczne skutki opróżniania zbiornika.

Na miejscu pojawiły się służby

Podczas naszej wizyty pod zaporą pracowali przedstawiciele wielu instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Pobierano próbki wody z różnych miejsc poniżej zapory. Jak ustaliliśmy, w działania zaangażowany był również Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.

Badania mają odpowiedzieć między innymi na pytanie, jaki jest obecny stan wody i jaki wpływ na środowisko miało opróżnienie zbiornika.

Wędkarze: "To było do przewidzenia"

Rozmawialiśmy również z innym wieloletnim wędkarzem, który od lat obserwuje zbiornik w Pilchowicach. Jego zdaniem skala tragedii nie powinna nikogo zaskakiwać.

– O remoncie zapory mówiło się od kilku lat. Każdy z wędkarzy powtarzał jedno – jeśli zrobi się to w taki sposób, będzie pogrom ryb. I właśnie to dziś oglądamy – mówi.

Jego zdaniem odłowy ryb powinny rozpocząć się znacznie wcześniej.

– Można było sukcesywnie odławiać ryby przez wiele miesięcy. Zakładać sieci, przenosić je do innych akwenów. O remoncie było wiadomo od dawna.

Wędkarz zwraca również uwagę na sposób opróżniania zbiornika.

– Najpierw poziom wody długo praktycznie się nie zmieniał, a później zaczął gwałtownie opadać. Gdyby obniżano go stopniowo, osady miałyby czas wysychać. To oczywiście moja opinia, ale wielu wędkarzy mówiło o tym od samego początku.

Tauron: tego zjawiska nie dało się uniknąć

Przypomnijmy, że w przesłanym nam stanowisku **Tauron Ekoenergia** poinformował, że pojawienie się śniętych ryb było przewidywanym skutkiem opróżniania zbiornika przed remontem zapory.

Spółka podkreśla, że ze względu na zakres i złożoność całego procesu nie było możliwości całkowitego uniknięcia tego zjawiska. Według Taurona na skalę śnięcia ryb wpłynęły również wysokie temperatury oraz duża ilość osadów dennych nagromadzonych przez lata. Trwa odławianie martwych ryb i ich utylizacja.

Czy można było zrobić więcej?

To pytanie coraz częściej zadają mieszkańcy i wędkarze. Jedni uważają, że część strat była nieunikniona, inni są przekonani, że wcześniejsze odłowy ryb oraz wolniejsze opróżnianie zbiornika mogły znacząco ograniczyć skalę katastrofy.

Dramatyczne nagranie Krzysztofa Wilczewskiego z poniedziałku około godziny 9. Widać na nim ogromne ilości ryb, które konają lub już nie żyją. To jedne z pierwszych i najbardziej poruszających obrazów pokazujących skalę tragedii pod zaporą w Pilchowicach.

W kolejnym materiale szerzej przyjrzymy się całej sprawie. Opublikujemy obszerne wypowiedzi wędkarzy, mieszkańców i osób od lat związanych ze zbiornikiem w Pilchowicach. Niektóre z relacji są tak poruszające i pełne emocji, że włos jeży się na głowie. Sprawdzimy również, czy skali tej tragedii można było w jakimkolwiek stopniu zapobiec.

reklamy

Ogłoszenia

Zobacz więcej ogłoszeń Więcej
elektryków zatrudnimy Elektryków, brygadę elektryków lub firmy podwykonawcze zatrudnimy na budowach w Jeleniej Górze i okolicach. Dobre warunki pracy i płacy. ARKAM. tel k… Pomocnik Pizzermana Pizzeria Molto Bene w Jeleniej Górze poszukuje pomocnika Pizzermana na sezon lub dłuższej współpracy. Szukamy osoby: - odpowiedzialnej i zaanga…
reklamy

Skomentuj

Komentarze są dostępne dla zalogowanych użytkowników.

Nie ma jeszcze komentarzy.

reklamy
TikTokowa Jelonka