Pogodowe kłopoty, które pokrzyżowały szyki organizatorów imprez minionego tygodnia w Jeleniej Górze to pestka w porównaniu do niechlubnych wydarzeń w Bolesławcu. Pisze o tym Polska Gazeta Wrocławska.
Organizator Bluesa nad Bobrem zaprosił gwiazdy, sprzedał bilety, a całą sumkę zgarnął do kieszeni i ulotnił się. Rozczarowani fani nie doczekali się na utwory grup Coma i TSA. Ci wprawdzie pojawili się, ale nie wystąpili na scenie. Odwołano też koncert Dżemu.
Miasto, które współorganizowało festiwal, dało się nabrać, bo o impresario zajmującym się Bluesem nad Bobrem nikt nie miał dobrego zdania. Zdołał on jednak przeforsować swoją firmę bez zabezpieczenia finansowego. Obiecywał, że sprowadzi do Bolesławca gwiazdy (Gary’ego Moore’a i Chucka Berry’ego), ale żaden z nich nie pojawił się.
Zirytowana publiczność nazwała organizatorów złodziejami, bo nie dość, że nie było koncertów, to jeszcze nikt nie zwrócił pieniędzy za bilety. A Dariusz Gruszecki, sprawca całego zamieszania, zniknął najpewniej razem z festiwalową skarbonką.