Jeszcze dziś, jeśli będzie to możliwe, a najpóźniej jutro zostanie posadzone tutaj nowe drzewo. Lipa, z gatunku „srebrnych”, wysokości ok. 3 m, czeka już w zakładzie zieleni. Właściwie technologia nasadzeń wymaga, by odczekać kilka miesięcy, by grunt się „uleżał” naturalnie, ale ze względu na charakter miejsca, z którego usunęliśmy starą lipę będziemy umacniać grunt inaczej, by nowe drzewo mogło zastąpić usunięte bez żadnej zwłoki tłumaczył Hubert Papaj, zastępca prezydenta miasta.
Ostatnie wypadki z drzewami, nagłośnione przez ogólnopolskie media elektroniczne spowodowały, że także Jeleniogórzanie bardzo licznie wnioskują o wycinanie drzew, które ich zdaniem zagrażają bezpieczeństwu, albo nasadzenia są kontrowersyjne ze względu na miejsce. Za każdym razem sprawdzamy to szczegółowo – mówi W. Kalinowski. – Problemy są tym większe, że dotyczy to różnych właścicieli gruntów, bo drzewa rosną na gruntach prywatnych, miejskich i gruntach osób prawnych. Mamy kilkadziesiąt wniosków mieszkańców o usunięcie drzew na gruntach miejskich i nierzadko są to – po weryfikacji – wnioski zasadne, choć każdego drzewa szkoda.
Życie potwierdza, że decyzje o wycięciu są słuszne, czego dowiódł przypadek dwóch brzóz, rosnących przy kościele św. Anny od strony ul. Bankowej. Obie były przewidziane do wycięcia, jednego wycięcia dokonano zgodnie z planem, drugie zaplanowane było kilka dni później, a brzoza zwaliła się niespodziewanie na chodnik, uszkadzając stojący tam (wprawdzie w miejscu niedozwolonym) samochód.
Przykładem wniosków mieszkańców o wycinkę są m.in.: jesion rosnący nieopodal kościoła Łaski, przy wejściu do szaletów (190 cm obwodu), lipa na tyłach „Atrapy” (230 cm obwodu) przy ul. Fortecznej, czy topola przy Teatrze im. C.K. Norwida (220 cm obwodu). Opinie dendrologiczne są w tych przypadkach jednoznaczne, bo drzewa są schorowane.