Jelenia Góra: Sezon na kleszcza
Aktualizacja: Piątek, 13 stycznia 2006, 20:40
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Mieszkaniec Jeleniej Góry, Rafał Trzepizur wspólnie z rodziną wybrał się do lasu w okolicach Maciejowej. Po powrocie ze spaceru stwierdził, że w rękę wbił mu się kleszcz. Pasożyta znalazł też na skórze swego syna. Pozbył się intruzów i zapomniał o ugryzieniu.
Po kilkunastu godzinach stwierdził jednak, że ręka opuchła, zaczął mu też dokuczać przenikliwy ból.
Tego dnia pracował do późna. Postanowił skorzystać z pomocy jeleniogórskiego szpitala.
Zapytałem na izbie przyjęć, czy mogę się tu zgłosić z taką dolegliwością. Powiedziano mi, że tak i skierowano do chirurga – wspomina pacjent.
Lekarz nie zajął się jednak przypadkiem Rafała Trzepizura i odesłał go do dyżurującego internisty. Tam pomocy także mu nie udzielono. Dowiedział się jedynie, że powinien pójść do przychodni na ulicy Różyckiego.
Pojechał więc do tej placówki. Tam także odesłano go do innego lekarza.
– Ostatecznie następnego dnia pomógł mi lekarz rodzinny, który stwierdził stan zapalny i przepisał antybiotyki.
Jestem zbulwersowany niekompetencją pracowników szpitala. Przecież już w izbie przyjęć mogli mnie poinformować, gdzie mam się udać po pomoc – skarży się Rafał Trzepizur.
Piotr Binek, zastępca dyrektora do spraw medycznych w szpitalu w Jeleniej Górze uważa, że pacjent sam powinien wiedzieć, jak korzystać z systemu opieki zdrowotnej.
Lekarze w szpitalu nie przyjęli tego pana, ponieważ nie było u niego zagrożenia życia lub zdrowia. Szpital nie świadczy tego typu usług medycznych. Nie mamy ambulatorium – tłumaczy Piotr Binek.