Cis to niewysokie drzewo o wysokości zwykle do 15 m lub krzew o wysokości do 3–4 m. Kwitnie w okresie od lutego do maja, a nasiona dojrzewają od sierpnia do listopada. Cała roślina, nie tylko jagody, jest toksyczna. We wszystkich częściach rośliny, oprócz osnówki, znajdują się duże ilości trujących związków, przede wszystkim taksyna. Po jej zjedzeniu atakuje przede wszystkim układ krwionośny i serce, powodując spadek ciśnienia, zaburzenia rytmu serca i migotanie komór. Zatrucia mogą być śmiertelne, dlatego po jej zjedzeniu należy jak najszybciej zgłosić się do szpitala. Tak też było w przypadku trzyletniej Ani (imię dziecka zostało zmienione).
- To był moment – opowiada mama trzylatki. - Kiedy zauważyłam, że Ania trzyma jagody w rączce i ma coś w buzi, natychmiast zadzwoniłam po karetkę. Interesuję się przyrodą, stąd wiem, jak cis jest niebezpieczny, ale nie wszyscy o tym wiedzą. Kazano nam natychmiast przyjechać do szpitala. Na miejscu czekała już na nas ekipa ratowników, która natychmiast zrobiła Ani płukanie żołądka. Dziecko musiało zostać w szpitalu przez trzy dni na obserwacji. Nie mamy żadnych pretensji do nikogo, bo dziecko mogło zjeść cokolwiek w tym czasie, ale mamy pytanie, czy nie można tej rośliny przyciąć, ogrodzić lub chociażby ustawić przy niej tabliczki informującej o zagrożeniu. Gałęzie cisa są na wyciągnięcie ręki małych dzieci – dodaje matka.
Cezary Wiklik, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Jeleniej Górze w rozmowie telefonicznej przekonywał, że to rodzice powinni dopilnować dziecka, bo w tym samym czasie mogło zjeść szkło czy kawałek plastiku. – Dobrze, że nie było tam psiej kupy – usłyszeliśmy.
W oficjalnej odpowiedzi Cezarego Wiklika czytamy: „ Faktem jest, że kilkuletnie dzieci podejmują nieustannie próby wkładania do ust różnych znalezionych (także na ulicy) przedmiotów, co to bywa skrajnie niebezpieczne dla nich samych, dlatego nic nie zastąpi nieustannej uwagi rodziców i opiekunów – pisze Cezary Wiklik. - Z różnych powodów ogołacanie (pozbawianie gałęzi) rozmaitych roślin "do wysokości, żeby dziecko nie mogło sięgnąć do owoców czy liści" (bo i liście niektórych roślin, jak orzecha czarnego też zawierają szkodliwe substancje) - jest nie do zrealizowania. Także dlatego, że dyskusyjne jest choćby zdefiniowanie co oznacza określenie "małe dziecko". Rodzicom winna przyświecać zasada, by nie dopuszczać do połykania przez dzieci żadnego przedmiotu, liścia, czy owocu z miejsc publicznych. Nawet rośliny jadalne rosnące w ciągach drogowych zawierają przecież także spore ilości szkodliwych substancji m.in. ołowiu i in., których źródłem jest emisja spalin pojazdów. Nie jest też rozwiązaniem otoczenie roślin gęstymi płotami, za które dziecko nie mogłoby sięgnąć, bo nie po to wysadzane są rośliny ozdobne, żeby później je eliminować z obszaru widzenia, choćby poprzez stawienie ogrodzenia.
Służby miejskie w ostatnich latach nie wysadzają już roślin owocujących (m.in. jabłoni i śliw, rosnących jeszcze w pasach drogowych, przy ul. Wolności, Wojska Polskiego, i in., a będących wynikiem nasadzeń sprzed kilkunastu, czy kilkudziesięciu lat), także dlatego, że opadające i rozdeptywane owoce są siedliskiem owadów i trudno takie miejsca utrzymać w porządku i ładzie, pomijając już fakt, że mogłyby stanowić przedmiot zainteresowania małych dzieci. W przypadku wspomnianego cisa, czy innych roślin, których owoce bądź liście mogą być nieobojętne dla zdrowia ludzi wystawione zostaną tabliczki ostrzegawcze”.